To wersja beta portalu. Intensywnie pracujemy nad pełną funkcjonalnością oraz zatowarowaniem sklepu najlepszymi produktami marek premium.
Planowany start pełnej wersji serwisu 1 września 2026.
Evenepoel piąty w GP Montréal, ale myśli już o tęczowej koszulce na mistrzostwach świata
Zdjęcie ilustracyjne · Pexels

Evenepoel piąty w GP Montréal, ale myśli już o tęczowej koszulce na mistrzostwach świata

K
Redakcja Kadencja
14 września 2026 2 min czytania

Remco Evenepoel nie powtórzył wyczynu z piątku i nie zgarnął dubletu w kanadyjskim weekendzie wyścigowym. Belg z ekipy Red Bull-Bora-Hansgrohe zajął piąte miejsce w GP Montréal, przyznając po wyścigu, że brakowało mu świeżości i uderzenia, które dwa dni wcześniej wystarczyły do triumfu w GP Québec. Mimo to zawodnik od razu spojrzał w przyszłość - na mistrzostwa świata.

Wyścig w Montréalu okazał się dla Evenepoel'a znacznie trudniejszy niż ten sprzed 48 godzin. Belg musiał ścigać z odrobiną straty, gonić czołówkę i ostatecznie nie był w stanie dotrzymać kroku najgroźniejszym rywalom podczas decydujących przyspieszeń w finale. Piąte miejsce to obiektywnie dobry wynik, ale sam zawodnik był świadomy, że to nie był jego dzień.

To nie był dla mnie zbyt dobry dzień. Nie miałem dobrych nóg, ale walczyłem o dobrą pozycję w finale. Widać, że ten tor wymaga świeżości i prawdziwego uderzenia, a dziś mi tego trochę brakowało. Ale walczyłem i skończyłem piąty - to wcale nie jest zły wynik, więc muszę być zadowolony z tego, co dziś i w piątek udało mi się osiągnąć.

- Remco Evenepoel

Evenepoel wskazał też na różnicę w profilu obu tras, która miała wpływ na jego dyspozycję. GP Québec to wyścig z jednym podjazdem - pięciominutowym wysiłkiem, po którym jest chwila na oddech i regenerację. Można się nieco ukryć w peletonie i oszczędzać siły na decydujące starcie. Montreal to zupełnie inne wyzwanie: finałowe okrążenia to nieustanne zmiany tempa - zjazd przez cztery, pięć minut, zaraz potem kolejne wzniesienie, znów zjazd, znów pod górę. Taki profil bezlitośnie weryfikuje stan nóg i nie daje możliwości ukrycia słabości.

W piątek był tylko jeden podjazd, pięciominutowy wysiłek, po którym trochę się odpoczywało - można było się gdzieś schować. Ale tutaj, w finale, zjeżdżasz cztery-pięć minut, potem znów pod górę, znów w dół, znów pod górę... non stop w górę albo w dół. Żeby ścigać się tak jak Paul [Seixas] i Isaac [del Toro], naprawdę trzeba mieć dobre nogi.

- Remco Evenepoel

Evenepoel wyraźnie odniósł się do dwóch zawodników, którzy w Montréalu pokazali się z najlepszej strony - Paula Seixasa i Isaaca del Toro. To właśnie ich przyspieszenia okazały się niedoścignione dla Evenepoel'a w kluczowych momentach wyścigu.

Mimo to Belg nie zamierza dramatyzować. Piąte miejsce w trudnym jednodniowym klasyku, zaledwie dwa dni po wygranej w Québec, to wynik, który nie powinien budzić niepokoju. Ważniejsze jest to, co czeka go w najbliższych tygodniach - mistrzostwa świata, na których Evenepoel celuje w tęczową koszulkę, a być może nawet w dwa tytuły. Sam zainteresowany jest spokojny i skupiony na tym celu.

Nie muszę wpadać w panikę" - ta myśl wyraźnie towarzyszy Evenepoel'owi po weekendzie w Kanadzie. Zawodnik traktuje wynik z Montréalu jako sygnał do analizy, nie jako powód do alarmu. Przed mistrzostwami świata zostaje jeszcze czas na regenerację i odpowiednie przygotowanie, a forma z piątku pokazuje, że szybkość i skuteczność w walce o tytuł są w jego zasięgu.

Artykuł opracowany przez redakcję Kadencja na podstawie faktów.

Tematy:Peleton

0 comments

Bądź na bieżąco z peletonem

Najważniejsze newsy, testy i trasy raz w tygodniu. Zero spamu.