
Primož Roglič kończy Vuelta a España na drugiej pozycji w klasyfikacji generalnej, choć jeszcze kilka tygodni temu nikt nie oczekiwał, że Słoweniec będzie w ogóle walczył o wysokie miejsca. Dyrektor sportowy Red Bull-Bora-Hansgrohe Sven Vanthourenhout przyznał po przedostatnim etapie, że ekipa jest zadowolona z wyniku, mimo że zawodnik nie zdołał zaatakować na ostatnim podjeździe królowej etapów.
20. etap Vuelta a España zakończył się na szczycie Collado del Alguacil. Roglič przystępował do niego ze stratą 1 minuty i 37 sekund do lidera, Enrica Masa z Movistar. Żeby przejąć czerwoną koszulkę lidera, potrzebował na finałowym podjeździe czegoś wyjątkowego - uderzenia, które przewróciłoby klasyfikację do góry nogami na dwa dni przed końcem wyścigu. Red Bull-Bora-Hansgrohe przygotowało starannie przemyślany plan: pomocnicy znaleźli się w różnych ucieczkach na wcześniejszych odcinkach trasy, żeby utrudnić Movistarowi pełną kontrolę wyścigu. Na ostatnie kilometry jako wyrzutnia dla Rogliča wyznaczony był Finn Fisher-Black. Kiedy jednak przyszedł decydujący moment, Słoweniec nie miał już sił na przyspieszenie.
Gdy atak nie nastąpił, Movistar wrócił do kontrolowania wyścigu z Pablem Castrillo w roli głównej. Inicjatywę przejął za to Felix Gall z Decathlon-CMA CGM, który zajmuje w klasyfikacji generalnej trzecie miejsce. Austriak odskoczył zarówno od Rogliča, jak i od Masa, zyskując dodatkowy czas w końcowej klasyfikacji, jednak nie na tyle dużo, żeby przeskoczyć Słoweńca na drugą lokatę.
„Czekaliśmy do ostatniego podjazdu i mieliśmy Finna Fishera-Blacka, żeby go wystrzelić. Ale jeśli nogi już nie pozwalają na przyspieszenie, to trudno. W tej sytuacji trzeba być zadowolonym z drugiego miejsca.”
- Sven Vanthourenhout
Dyrektor sportowy Red Bull-Bora-Hansgrohe był po etapie spokojny i rzeczowy. Ekipa zakładała trzy kluczowe momenty wyścigu, z czego dwa miały stworzyć Rogličowi realne szanse na atak. Kiedy żadne uderzenie nie wyszło, interpretacja była prosta: zawodnikowi zabrakło nóg, a nie planu ani wsparcia drużyny. Vanthourenhout nie szukał wymówek - ocenił sytuację chłodno i przyznał, że wynik jest uczciwy odzwierciedleniem tego, co w ostatnim tygodniu pokazał Roglič.
„Myślę, że wycisnęliśmy z zespołu i z Primoža wszystko, co możliwe w tym Grand Tour. Skoro tak, to Mas jest zasłużonym zwycięzcą tej Vuelta. Myślę, że możemy spojrzeć wstecz i powiedzieć, że to był dobry wyścig.”
- Sven Vanthourenhout
Kontekst całego startu Rogliča jest jednak znacznie szerszy niż sam wynik przedostatniego etapu. Pod koniec lipca Słoweniec został potrącony przez samochód podczas treningu. Ta kontuzja oznaczała przymusową przerwę - a przy przygotowaniach do trzytygodniowego wyścigu taka strata jest ogromna. Vanthourenhout przyznał wprost, że ekipa przez cały czas miała to z tyłu głowy i do startu Rogliča podchodziła z odpowiednim nastawieniem.
„Zawsze pamiętaliśmy, że Primož stracił dziesięć dni.”
- Sven Vanthourenhout
Tym bardziej zaskakujące jest to, co Roglič pokazał przez trzy tygodnie Vuelta a España. Pomimo ograniczonego okresu przygotowań i skutków wypadku, dotarł do przedostatniego etapu jako realny kandydat do podium. W ostatnim tygodniu wyścigu każdy jego wynik był według dyrektora sportowego dobry - ekipa nie mogła wymagać więcej biorąc pod uwagę okoliczności. Vanthourenhout zaznaczył, że Roglič przez cały Grand Tour prezentował poziom, który pozwolił mu walczyć z najlepszymi, co samo w sobie jest osiągnięciem w tej sytuacji.
Jeśli Roglič bezpiecznie dojedzie do mety niedzielnego etapu w Grenadzie, będzie to dla niego dziewiąte podium w klasyfikacji generalnej Grand Tour w karierze - imponujący dorobek potwierdzający jego przynależność do ścisłej czołówki kolarzy wieloetapowych. Warto podkreślić, że przed startem na Vuelta a España nikt nie traktował go jako poważnego kandydata do walki o wysokie miejsca właśnie z powodu wypadku i utraconego czasu treningowego.
Po przedostatnim etapie klasyfikacja generalna przedstawia się następująco, z Enrikiem Masem w roli lidera w czerwonej koszulce:
| Poz. | Zawodnik | Ekipa |
|---|---|---|
| 1 | Enric Mas | Movistar |
| 2 | Primož Roglič | Red Bull-Bora-Hansgrohe |
| 3 | Felix Gall | Decathlon-CMA CGM |
Niedziela to ostatni etap wyścigu z metą w Grenadzie. Dla Rogliča zadanie jest już praktycznie wykonane - wystarczy bezpiecznie dotrzeć na metę, żeby oficjalnie zapisać w swoim dorobku kolejne podium w klasyfikacji generalnej Grand Tour. Dla Red Bull-Bora-Hansgrohe to wynik, który biorąc pod uwagę wszystkie okoliczności, trudno uznać za rozczarowanie. Mas pozostaje zasłużonym liderem wyścigu, a Roglič może być zadowolony z tego, co zdołał osiągnąć mimo niesprzyjającego splotu wydarzeń przed startem.
Artykuł opracowany przez redakcję Kadencja na podstawie faktów.
0 komentarzy
Bądź na bieżąco z peletonem
Najważniejsze newsy, testy i trasy raz w tygodniu. Zero spamu.










