
Jonas Vingegaard zakończył Tour de France na etapie 15. po upadku na prawoskrętnym zakręcie przy rondzie, zaledwie 20 km przed metą. Dwukrotny zwycięściel Wielkiej Pętli opuści wyścig z ręką na temblaku i czeka go operacja obojczyka. Jego ekipa Visma-Lease a Bike ma poważne wątpliwości co do okoliczności zdarzenia.
Dania miała wjechać do Vougy jako lider - tymczasem Vingegaard został tam zabrany do autokaru teamowego, a następnie odjechał samochodem, by udać się na zabieg chirurgiczny. Przed mediami stanął dyrektor sportowy Marc Reef, bo sam zawodnik nie był w stanie rozmawiać z dziennikarzami.
„Oczywiście jest w tej chwili bardzo, bardzo rozczarowany, a ból złamanego obojczyka jest jak najbardziej realny. To musi się jakoś ułożyć w głowie - myślę, że potrzeba na to kilku dni, może nawet dłużej.”
- Marc Reef
Do wypadku doszło, gdy trzej koledzy Vingegaarda z Vismy prowadzili stawkę w kierunku ostatniego podjazdu dnia. Duńczyk jechał za nimi i wyślizgnął się na prawym zakręcie wyjeżdżając z ronda. Reef przyznał, że samo pojawienie się ronda zaskoczyło ekipę.
„Nagle to rondo po prostu tam było.”
- Marc Reef
Dyrektor sportowy zasugerował, że sytuacja była „dziwna" i że motocykl poprzedzający kolarzy wpadł w panikę, co mogło przyczynić się do zamieszania w newralgicznym momencie. Visma-Lease a Bike stawia tym samym znaki zapytania nad organizacją przejazdu przez to konkretne miejsce na trasie.
Dla Vingegaarda to bolesny koniec walki o trzecie zwycięstwo w Tour de France. Jeszcze wiosną zmagał się z poważnymi urazami po wypadku na Vuelta al País Vasco - teraz historia zatoczyła tragiczne koło w najważniejszym wyścigu sezonu.
Artykuł opracowany przez redakcję Kadencja na podstawie faktów.
Najważniejsze newsy, testy i trasy raz w tygodniu. Zero spamu.
Sklep Kadencja.com
Trwa zatowarowywanie sklepu. Szykujemy dla Was świetną selekcję sprzętu i integrujemy się z najlepszymi dostawcami topowych marek. Już wkrótce wrócimy z ofertą dopasowaną do kolarzy, którzy oczekują jakości, sprawdzonego wyboru i sprawnej obsługi.