
Dwadzieścia dwa etapowe zwycięstwa w Tour de France i zajmowane wspólnie piąte miejsce w historycznej klasyfikacji - Tadej Pogačar po wygranej na Les Angles na 3. etapie tegorocznego TdF jest bliżej rekordu Marka Cavendisha, niż mogłoby się wydawać.
Aktualny rekord należy do Cavendisha i wynosi 35 wygranych etapów. Brytyjczyk ustanowił go w 2024 roku, przebijając o jedno zwycięstwo legendarny dorobek Eddy'ego Merckxa (34 etapy), który Belg skompletował do 1975 roku i który przez blisko 40 lat pozostawał nienaruszony. Cavendishowi zajęło zdobycie swojego rekordu aż 15 startów w Tour de France.
Pogačar potrzebuje jeszcze 13 zwycięstw, żeby dorównać Cavendishowi, i 14, żeby go przebić. Brzmi jak dużo - ale statystyki wskazują co innego. Słoweniec startował w Tour de France sześć razy i wygrał łącznie 21 etapów (22 wraz z wynikiem z 3. etapu tegorocznej edycji), co daje średnią 3,5 etapu na edycję. Tylko raz zszedł poniżej trzech zwycięstw - w 2023 roku, kiedy musiał opuścić wyścig z powodu kontuzji. W 2024 roku wygrał sześć etapów, w 2025 - cztery.
Dla porównania: Bernard Hinault, który z dorobkiem 28 etapów zajmuje trzecie miejsce w historycznej klasyfikacji, osiągał identyczną średnią 3,5 wygranej na edycję. Cavendish, mimo że ma na koncie więcej zwycięstw, potrzebował ich zdobycia nieporównanie więcej startów - jego średnia to około 2,3 etapu na Tour. Pogačar jest więc wyraźnie bardziej efektywny.
Co mówią prognozy? Przy utrzymaniu średniej 3,5 zwycięstwa rocznie Słoweniec dobiegłby do 35 wygranych etapów po Tour de France 2029, czyli wyrównał rekord Cavendisha. Gdyby wygrywał cztery etapy rocznie - a w 2025 roku już to osiągnął - rekord mógłby spaść w 2029 roku. Gdyby utrzymał tempo z 2024 roku, kiedy triumfował w sześciu etapach i Giro, i Tour, mógłby pobić rekord już w 2028 roku, mając niespełna 31 lat.
Pogačar ma kontrakt z UAE Team Emirates do końca 2030 roku. Dyrektor sportowy ekipy sugerował publicznie, że zawodnik prawdopodobnie nie będzie ścigał się do połowy czwartej dekady życia i że jego kariera skończy się wcześniej niż w przypadku wielu poprzedników. Realnie rzecz biorąc, Słoweniec ma przed sobą ten Tour i najpewniej jeszcze cztery kolejne starty w Paryżu.
Zupełnie inną kwestią pozostaje motywacja. Pogačar nie sprawia wrażenia zawodnika, który goni rekordy dla samych rekordów. W drugiej połowie wyścigu oddał zwycięstwo etapowe koledze z drużyny - trudno to pogodzić z obrazem kogoś obsesyjnie liczącego kolejne triumfy. Po wygranej na Les Angles sam starał się gasić spekulacje na ten temat.
„To wciąż dość daleko. Może dzisiaj było moje ostatnie zwycięstwo w karierze, więc wolę cieszyć się chwilą. Każda wygrana jest wyjątkowa. Moja kariera już teraz przekroczyła moje najśmielsze marzenia, więc nie chcę myśleć o rekordzie Marka. Po prostu idę z prądem i zobaczymy, co przyniesie przyszłość. Jeśli to było moje ostatnie zwycięstwo, jestem szczęśliwy.”
- Tadej Pogačar
Wydaje się więc, że rekord Cavendisha nie jest na razie dla Pogačara priorytetem. Być może jednak - im więcej historycznych osiągnięć będzie za nim, jak ewentualne piąte czy szóste żółte koszulki - tym perspektywa zostania rekordzistą wszech czasów w etapowych wygranych stanie się bardziej kusząca. Liczby są po jego stronie. Pytanie tylko, czy zdąży, zanim sam zdecyduje się zakończyć karierę.
Najważniejsze newsy, testy i trasy raz w tygodniu. Zero spamu.
Artykuł opracowany przez redakcję Kadencja na podstawie faktów.
Sklep Kadencja.com
Trwa zatowarowywanie sklepu. Szykujemy dla Was świetną selekcję sprzętu i integrujemy się z najlepszymi dostawcami topowych marek. Już wkrótce wrócimy z ofertą dopasowaną do kolarzy, którzy oczekują jakości, sprawdzonego wyboru i sprawnej obsługi.