
Odejście Richarda Carapaza do ekipy NSN na sezon 2027 to jeden z największych transferów tego okresu przesiadkowego. EF Education-EasyPost traci nie tylko lidera klasyfikacji generalnej na wielkich tourach, ale też twarz zespołu - zawodnika, który przyciągał kamery i sympatię kibiców przez cztery lata. Władze ekipy zapewniają jednak, że luka zostanie zapełniona.
Informacja o odejściu Ekwadorczyka pojawiła się w miniony piątek i natychmiast odbiła się szerokim echem w świecie kolarstwa. Carapaz od lat był jednym z najbardziej rozpoznawalnych zawodników w stawce, a jego styl jazdy - atakowanie bez kalkulacji, z podejściem „wszystko albo nic" - sprawił, że EF stało się jednym z najciekawszych zespołów do śledzenia. To właśnie ta bezkompromisowość wyróżniała go na tle większości liderów, którzy zazwyczaj budują wyniki na kontroli i zarządzaniu ryzykiem, a nie na odważnych, solowych atakach.
W tym roku Carapaz zdobył dwa etapowe zwycięstwa na alpejskich odcinkach Tour de France, a do tego sięgnął po koszulkę najlepszego górala w tym wyścigu. W klasyfikacji generalnej ukończył Tour na ósmym miejscu. To wyniki, które mówią dużo same w sobie - ale nawet one nie oddają w pełni tego, co Ekwadorczyk wnosił do ekipy i do medialnego obrazu kolarstwa. Właśnie ta zdolność do generowania emocji i zainteresowania mediów, niezależnie od ostatecznego miejsca w tabeli, sprawiała, że Carapaz był dla EF wartością trudną do przecenienia.
Wcześniej, po bardzo trudnym 2023 roku, kiedy wypadł z Tour de France już pierwszego dnia po kraksie, Carapaz konsekwentnie wracał do czołówki. W 2024 roku był czwarty w klasyfikacji generalnej Vuelty a España, a w 2025 roku stanął na podium Giro d'Italia, walcząc o zwycięstwo w generalce aż do ostatniego pełnego etapu górskiego i zdobywając przy tym jeden z etapów. W 2026 roku ponownie zajął czwarte miejsce na Vuelcie a España. To imponująca regularność jak na zawodnika, który jednocześnie poluje na etapowe sukcesy i nie stroni od ryzyka w górach.
Oczywiście przez te cztery lata w barwach EF nie tylko Carapaz zbierał laury. Ben Healy, Neilson Powless i Magnus Cort również zaliczali okresy świetności - wygrywali etapy, nosili koszulki liderów poszczególnych klasyfikacji. Jednak żaden z nich nie łączył w sobie jednocześnie roli lidera w walce o generalne zwycięstwo i zawodnika, który samodzielną jazdą napędza zainteresowanie mediów i kibiców przez cały wyścig. Carapaz robił jedno i drugie - i właśnie to było wyjątkowe na tle całego peletonu.
Dyrektor sportowy ekipy Tom Southam, w rozmowie z serwisem Cyclingnews, zwraca uwagę na ważny aspekt tej sytuacji: Carapaz przez te lata nie działał sam. Za jego osiągnięciami stała sprawna struktura pomocnicza - zawodnicy i sztab, którzy wiedzą, jak prowadzić lidera przez trzy tygodnie wielkiego touru. Ta sieć wsparcia nadal istnieje w zespole i, zdaniem Southama, jest teraz gotowa, żeby wziąć na siebie więcej odpowiedzialności.
„Ta luka zostanie wypełniona.”
- Tom Southam
Zarządzający zespołem przyznają wprost, że sytuacja nie jest prosta. Odejście takiego zawodnika zmienia charakter całej ekipy - jej hierarchię, taktykę, ale też sposób, w jaki kibice i media ją postrzegają. Jednocześnie podkreślają, że zmiana personalna nie musi oznaczać utraty impetu. Doświadczenie zdobyte przy obsłudze tak wymagającego lidera jak Carapaz to kapitał, który zostaje w zespole i może teraz posłużyć kolejnemu zawodnikowi, który zdecyduje się na odważną jazdę.
Warto też pamiętać, że kolarstwo zawodowe rządzi się swoją logiką: każdy sezon to nowy układ sił, nowe szanse i nowe zagrożenia. Zespoły, które potrafiły wyciągnąć wnioski z przeszłości i zbudować strukturę odporną na transfery, wychodzą z takich momentów wzmocnione. EF, sądząc po słowach Southama, chce właśnie tak podejść do tej sytuacji - nie jako do katastrofy, lecz jako do nowego rozdziału.
Pytanie o to, kto przejmie rolę lidera na wielkich tourach w 2027 roku, pozostaje na razie otwarte. Ekipa nie wskazała jeszcze konkretnego nazwiska, które miałoby zastąpić Carapaza w tej roli. Wiadomo natomiast, że zaplecze zawodnicze oraz sztab szkoleniowy EF mają doświadczenie zdobyte przy jednym z najbardziej wymagających liderów w stawce. To punkt wyjścia, którego trudno zbagatelizować - niezależnie od tego, kto ostatecznie wejdzie w buty Ekwadorczyka.
Dla samego Carapaza przenosiny do NSN to nowy rozdział w karierze. Zawodnik, który potrafił jednocześnie walczyć o etapy i o generalną klasyfikację wielkich tourów, zmienia otoczenie po czterech latach. Z punktu widzenia EF to strata, której nie da się przykryć prostą wymianą jeden za jednego. Jednak kolarstwo wielokrotnie pokazywało, że zespoły potrafiły się przebudować po odejściu kluczowych zawodników - pod warunkiem że zachowały strukturę, wiedzę i apetyt na ryzyko. A tego EF, przynajmniej według własnych słów, nie zamierza się wyrzekać.
Artykuł opracowany przez redakcję Kadencja na podstawie faktów.
0 comments
Bądź na bieżąco z peletonem
Najważniejsze newsy, testy i trasy raz w tygodniu. Zero spamu.












