
Ronan Augé, 22-letni kolarz ekipy Unibet-Rose Rockets, wciąż przebywa w szpitalu w Malezji dwa i pół tygodnia po poważnym wypadku na 6. etapie Tour de Langkawi. Francuz ujawnił, że zmaga się z porażeniem połowy twarzy - skutkiem uszkodzenia nerwu twarzowego podczas kraksy.
Wypadek był wyjątkowo brutalny. Augé spędził dobę w śpiączce farmakologicznej, a lista złamań jest długa: piszczel, łokieć, kręgi szyjne, żebra, palce i czaszka. Do tego doszło zapadnięte płuco. To, że kolarz w ogóle może dziś nagrywać filmiki w mediach społecznościowych, samo w sobie jest zdumiewające.
W miniony weekend Augé opublikował dwa nowe wpisy, w których opisał swój stan. Zapowiedział, że wkrótce wróci do Francji, i zaznaczył, że rehabilitacja przebiega dobrze. Nie ukrywał jednak, że przed nim jeszcze długa droga - do wszystkich gojących się złamań doszedł bowiem problem z nerwem twarzowym.
„50% mojej twarzy jest sparaliżowane po wypadku na rowerze. Czeka na mnie nowa kariera zawodowego wykrzywiacza miny.”
- Ronan Augé
Wpis towarzyszył filmikowi, na którym Augé stroi miny w rytm piosenki „Let's Get It On" Marvina Gaye'a. Humor w obliczu tak poważnych obrażeń wiele mówi o charakterze tego zawodnika - zamiast narzekać, postanowił obrócić swoją przypadłość w żart. Pod nagraniem dopisał jednak konkretne informacje o stanie zdrowia i dalszych rokowaniach.
„Uderzenie uszkodziło mój prawy nerw twarzowy. Z czasem i rehabilitacją powinien - mam nadzieję - odzyskać sprawność. A jeśli nie, operacja może być opcją. Pozostaję więc optymistą.”
- Ronan Augé
Porażenie nerwu twarzowego może być skutkiem bezpośredniego urazu czaszki. W wielu przypadkach nerw odbudowuje się samoistnie w trakcie rehabilitacji, choć proces ten potrafi trwać długo. Jeśli do samoistnej regeneracji nie dojdzie, chirurgia nerwów daje realne szanse na poprawę - stąd optymizm Augé'a ma solidne podstawy medyczne.
Obecny, pełen humoru ton jego wpisów jest uderzającym kontrastem wobec pierwszego, który Augé zamieścił sześć dni po wypadku. Wtedy nie było miejsca na żarty.
„W tej chwili moim największym zwycięstwem jest po prostu to, że żyję.”
- Ronan Augé
To zdanie najlepiej pokazuje, jak dramatyczna była sytuacja bezpośrednio po kraksie. Kolarz, który spędził dobę w śpiączce z wieloma złamaniami i zapadniętym płucem, dosłownie walczył o życie. Droga od tamtego wpisu do humorystycznych filmików przy piosence Marvina Gaye'a to ogromny krok naprzód.
Powrót do kolarstwa to perspektywa wciąż bardzo odległa - teraz priorytetem są zrost kości, regeneracja nerwu twarzowego i stabilizacja stanu ogólnego. Augé liczy na rychły powrót do Francji, gdzie będzie mógł kontynuować leczenie bliżej domu. Każda kolejna aktualizacja w mediach społecznościowych pokazuje, że zmierza w dobrym kierunku - choć wiele jeszcze przed nim.
Artykuł opracowany przez redakcję Kadencja na podstawie faktów.
0 comments
Bądź na bieżąco z peletonem
Najważniejsze newsy, testy i trasy raz w tygodniu. Zero spamu.











