
Choć przed ostatnim etapem VeloBank Ślęża Tour Dolny Śląsk wydawało się, że grono zawodników walczących o triumf w klasyfikacji generalnej ogranicza się do kilku nazwisk, to coś wprost szalonego na rundach wokół Sobótki uczynił Marius Linde. Duńczyk z Cannibal B Victorious zaatakował na niespełna 30 kilometrów przed metą i samotnie wypracował sobie niemal 3 minuty […]
Choć przed ostatnim etapem VeloBank Ślęża Tour Dolny Śląsk wydawało się, że grono zawodników walczących o triumf w klasyfikacji generalnej ogranicza się do kilku nazwisk, to coś wprost szalonego na rundach wokół Sobótki uczynił Marius Linde. Duńczyk z Cannibal B Victorious zaatakował na niespełna 30 kilometrów przed metą i samotnie wypracował sobie niemal 3 minuty przewagi nad głównymi rywalami, dzięki czemu wygrał nie tylko finałowy etap, ale i całą dolnośląską imprezę.
Jeśli ktoś narzeka, że kolarstwo jest obecnie bardzo poukładane, a o wszystkim decydują dyrektorzy sportowi oraz liczby wyświetlające się na komputerkach zawodników, to juniorskie ściganie może być dla takiej osoby genialną odskocznią i sposobem na poczucie na powrót miłości do tego sportu. Ciężko bowiem opisać słowami to, co działo się na przestrzeni całej 32. edycji VeloBank Ślęża Tour Dolny Śląsk, gdzie każdego dnia sytuacja zaskakiwała i zmieniała się jak w kalejdoskopie. Finalnie triumfatorem całego wyścigu został Marius Linde (Cannibal B Victorious), który przed ostatnim etapem tracił aż 3 minut i 11 sekund do prowadzącego w klasyfikacji generalnej Adama Drozdowskiego (UKS Copernicus Toruń CCC). Duńczyk wykorzystał jednak specyficzny przebieg zmagań i pracę swoich kolegów, po czym pokazał gigantyczną moc uciekając na solo na ostatnich rundach wokół Sobótki.
Ruszając miałem świadomość, że to praktycznie niemożliwe, żebym wygrał coś więcej niż etap, a teraz stoję tu w żółtej koszulce. To prawdziwe szaleństwo, także nie do końca jeszcze w to wierzę, ale jestem naprawdę szczęśliwy
- opowiadał na gorąco Marius Linde.
Podczas finałowego etapu oglądaliśmy masę ataków - przeszło połowa stawki choć na moment znalazła się przed peletonem. Koniec końców od głównej grupy odjechało najpierw 13 zawodników, następnie 7 kolejnych, a za nimi jeszcze szóstka, w skład której weszło aż 4 przedstawicieli Cannibal B Victorious. To właśnie częścią tego przeskoku był Marius Linde, który gdy tylko grupy połączyły się, ruszył do przodu i skorzystał na fakcie, że w pierwszej chwili brakowało chętnych do pogoni za tracącym przeszło 3 minuty Duńczykiem. Dodatkowo nawet wówczas, gdy praca zaczęła się już na dobre, jego koledzy solidnie starali się ją rozbijać, czego efektem był triumf 17-latka. Dla Mariusa Linde to pierwsza międzynarodowa wygrana w juniorskiej karierze i zarazem premierowy sukces w wyścigu UCI. Co to oznacza dla młodego zawodnika?
To znaczy naprawdę wiele. Czekałem na to i marzyłem o tym momencie przez długi czas, więc jestem bardzo szczęśliwy, że mam nie tylko to pierwsze zwycięstwo, ale i jeszcze wygraną w klasyfikacji generalnej. Właściwie brakuje mi słów by oddać jak wiele to dla mnie znaczy
- kontynuował zwycięzca VeloBank Ślęża Tour Dolny Śląsk.
Wyścig, którego dyrektorami w tym roku zostali Przemysław Bednarek i Bartosz Huzarski, powrócił do kalendarza po 20-letniej przerwie. W przeszłości wygrywało go wielu znanych zawodników, teraz do tej listy dołącza Marius Linde. Dla Duńczyka to 1. sukces, ale trzeba wierzyć, że nie ostatni, a ten kiedyś będzie mógł z dumą wspominać zmagania na dolnośląskich szosach. Jakie jest największe sportowe marzenie 17-latka?
Dotychczas moim największym celem i marzeniem było wygranie czegoś w wyścigu UCI, a teraz to się spełniło. Co dalej? Teraz takim celem stanie się podpisanie kontraktu zawodowego, stanie się częścią zawodowego peletonu
- zakończył Marius Linde.
Choć to Duńczyk sięgnął po widowiskowe zwycięstwo, to wielki szacunek należy się dla całej ekipy Cannibal B Victorious, która przyjechała na VeloBank Ślęża Tour Dolny Śląsk z mianem faworytów i pomimo „wpadki” na 2. etapie, finalnie ta dowiozła 3 zwycięstwa na odcinkach, triumf w klasyfikacji generalnej oraz drużynowej. Klubowymi kolegami Mariusa Linde na tym wyścigu byli Mikołaj Legieć, zwycięzca 3. etapu z metą w Strzelinie, Matas Kubilus, 2. na tymże odcinku, a także William Coles, Oleh Smolynets i Fraser Oertel. Kto wie, może podczas naszej etapówki UCI oglądaliśmy jedną z przyszłych gwiazd światowego peletonu?
Wszystko o VeloBank Ślęża Tour Dolny Śląsk 2026:
Zapowiedź wyścigu
Relacja z 4. etapu
Transmisje wideo
Wszystkie artykuły
0 comments
Bądź na bieżąco z peletonem
Najważniejsze newsy, testy i trasy raz w tygodniu. Zero spamu.
Sprzęt z naszego sklepu
Zobacz wszystkoPowiązane materiały · 10

VeloBank Ślęża Tour 2026: Adam Drozdowski i Hubert Blokesz właścicielami koszulek [wypowiedzi]
12 czerwca 2026
Tour Féminin des Pyrénées 2026: Jansen z etapem, Blasi z wyścigiem, Włodarczyk druga
14 czerwca 2026
VeloBank Ślęża Tour 2026: Marius Linde zgarnia etap i cały wyścig!
14 czerwca 2026
Tour Féminin des Pyrénées 2026: Pewny triumf Blasi, Włodarczyk na 2. miejscu!
13 czerwca 2026
Petrolike na skraju przepaści: zapłać do 12 czerwca albo żegnaj się z licencją UCI
12 czerwca 2026
Mikołaj Legieć: „Każdy sportowiec potrzebuje czasem zwycięstwa”
11 czerwca 2026
VeloBank Ślęża Tour 2026: Cannibal B Victorious wygrywa, Mikołaj Legieć liderem
11 czerwca 2026
Telefónica rozważa wyjście z kolarstwa - przyszłość Movistar Team pod znakiem zapytania
14 czerwca 2026
Małopolski Wyścig Górski 2026: Filippo Fortin z etapem, Tomasz Budziński na podium
13 czerwca 2026







