
Lotte Kopecky wraca na mistrzostwa świata. Dwukrotna mistrzyni globu opuściła ubiegłoroczny czempionat w Rwandzie z powodu wyczerpania psychicznego i fizycznego, ale w tym roku jedzie do Montrealu jako jeden z głównych faworytów wyścigu elity kobiet zaplanowanego na sobotę, 26 września.
Belgijki wystawią mocny skład. Obok Kopecky selekcjoner Ludwig Willems powołał jeszcze pięć zawodniczek: Shari Bossuyt, Lotte Claes, Justine Ghekiere, Julie van de Velde oraz Margot Vanpachtenbeke.
„Wraca do poziomu sprzed dwóch, trzech lat. Jest gotowa powalczyć o dobry wynik.”
- Ludwig Willems
Ostatnie sezony nie były dla Kopecky łatwe. Zmagała się z kontuzjami kolana i pleców, a do tego z chronicznym zmęczeniem. Niedawno musiała też wycofać się z Tour of Britain Women - tym razem z powodu choroby, choć selekcjoner zapewnia, że to problem przejściowy, a nie długofalowy. W niedzielę wróciła do startów w krajowym wyścigu Molenbeek-Wersbeek, gdzie zajęła 36. miejsce. Jej najlepszym wynikiem w tym sezonie pozostaje triumf w Mediolan-San Remo w marcu.
Trasa w Montrealu może jednak nie grać na rękę Belgijce. 180-kilometrowy dystans z 2502 metrami przewyższenia i ośmioma okrążeniami po 13,4-kilometrowym obwodzie wokół Mount Royal to profil bardziej sprzyjający wspinaczkom niż klasycznym riderkom pokroju Kopecky. Willems sam przyznaje, że za bezwzględną faworytkę uważa kogoś innego.
„Demi Vollering jest absolutną faworytką numer jeden, ale Lotte Kopecky spokojnie można postawić tuż za nią.”
- Ludwig Willems
Mimo tych zastrzeżeń Kopecky nie można lekceważyć. Jej klasa w wyścigach jednodniowych jest ponadczasowa, a forma - według sztabu - wyraźnie idzie w górę. Pytanie, jaką rolę odegra w Montrealu, pozostaje otwarte i odpowiedź na nie powinna być jedną z głównych intryg nadchodzącego czempionatu.
Artykuł opracowany przez redakcję Kadencja na podstawie faktów.
0 komentarzy
Bądź na bieżąco z peletonem
Najważniejsze newsy, testy i trasy raz w tygodniu. Zero spamu.











