
Tom Pidcock nie daje sobie czasu na odpoczynek. Kilka dni po zdobyciu tytułu mistrza świata w kolarstwie górskim Brytyjczyk kieruje wzrok ku kolejnemu globalnemu wyzwaniu - mistrzostwom świata na szosie, które odbędą się 27 września w Montrealu.
Droga do tej imprezy wiedzie przez Kanadę, gdzie Pidcock weźmie udział w dwóch jednodniowych wyścigach rangi WorldTour. Najpierw Grand Prix de Québec (12 września), a dwa dni później Grand Prix de Montréal (14 września). To idealne przygotowanie - wyścig w Montrealu przebiega bowiem po tym samym terenie, na którym rozegrany zostanie czempionat świata.
Pojawiały się spekulacje medialne, że zawodnik ekipy Pinarello-Q36.5 wystartuje w Tour of Britain, który rozpoczął się w środę. Jego zespół zdementował jednak te doniesienia, potwierdzając portalowi Cyclingnews, że udział w krajowym wyścigu nigdy nie był brany pod uwagę.
Na szosie Pidcock nie ścigał się od Tour de France, gdzie zajął 9. miejsce w klasyfikacji generalnej. To przyzwoity wynik, ale bez etapowego zwycięstwa i bez powtórzenia ubiegłorocznego podium na Vuelta a España. Teraz 27-latek ma niewiele czasu, by przestawić się z MTB na szosę i osiągnąć szczytową formę przed montrealskim finałem.
Kanadyjski tor z jego ostrymi podjazdami i technicznym profilem pasuje do charakterystyki jazdy Pidcocka. Zdobycie tęczowej koszulki na szosie to być może jego największa ambicja - ma już tytuły mistrzowskie w kolarstwie górskim i przełajowym, a szosa pozostaje ostatnim brakującym elementem tej układanki.
W poprzednim roku Pidcock był 10. na mistrzostwach w Rwandzie. Jego życiowy wynik w tej imprezie to 6. miejsce w Leuven w 2021 roku.
Artykuł opracowany przez redakcję Kadencja na podstawie faktów.
0 komentarzy
Bądź na bieżąco z peletonem
Najważniejsze newsy, testy i trasy raz w tygodniu. Zero spamu.













