
Przed startem tegorocznego Tour de France dyrektor wyścigu Christian Prudhomme wielokrotnie zapewniał, że trasa została zaprojektowana tak, by emocje trwały do ostatniego dnia. „Do ostatniego etapu górskiego wszystko będzie możliwe" - przekonywał. Rzeczywistość po tygodniu ścigania wygląda jednak zupełnie inaczej.
Tadej Pogačar prowadzi w klasyfikacji generalnej z przewagą bliską trzech minut nad drugim zawodnikiem i nic nie wskazuje, by przez kolejne dwa tygodnie ktokolwiek był w stanie mu zagrozić. Żółta koszulka zdaje się przyklejona do jego pleców na dobre.
Skąd ten błąd w rachunkach organizatorów? Odpowiedź kryje się częściowo w kalendarzu. Wielki Start w Barcelonie narzucił logistykę trasy - skoro peleton wyruszał z hiszpańskiego miasta, wczesna wizyta w Pirenejach była praktycznie nieunikniona. A przy szóstym zaledwie etapie nie dało się zaplanować tam naprawdę bezwzględnego sprawdzianu sił. Pireneje są zbyt ważne dla tożsamości wyścigu, by je pominąć - to wpisane w DNA Tour de France, obok Alp drugi filar tradycji. Organisateurs nie mogliby ich zignorować, nawet gdyby chcieli.
I tak etap z Col d'Aspin i Col du Tourmalet - tym ostatnim będącym najczęściej odwiedzanym szczytem w historii Wielkiej Pętli - trafił do kalendarza już we wczesnej fazie wyścigu. Samo to nie musiało jeszcze oznaczać katastrofy dla dramaturgii. Problem pojawił się po szczycie Tourmalet.
Za kulminacyjnym punktem etapu czekało jeszcze 40 kilometrów do mety w Gavarnie-Gèdre: najpierw 20 km zjazdu, a potem łagodne, 20-kilometrowe podjazd do linii końcowej. Taki układ trasy sprawił, że napięcie zbudowane na przełęczy szybko opadło, a wynik dnia nie przyniósł zaskoczenia, jakiego spodziewali się kibice i twórcy trasy.
Wielkie górskie rozstrzygnięcia Prudhomme zachował na finał - Alpy mają być głównym teatrem dramatu, a podwójne wejście na Alpe d'Huez zwieńczyć wyścig. Tyle że przy tak dużej stracie rywali do Pogačara trudno wyobrazić sobie scenariusz, w którym na scenę powróci prawdziwa walka o żółtą koszulkę. Organizatorzy chcieli napięcia do końca, a dostali je tylko w jednym miejscu - i nie tam, gdzie planowali.
Artykuł opracowany przez redakcję Kadencja na podstawie faktów.
Najważniejsze newsy, testy i trasy raz w tygodniu. Zero spamu.
Sklep Kadencja.com
Trwa zatowarowywanie sklepu. Szykujemy dla Was świetną selekcję sprzętu i integrujemy się z najlepszymi dostawcami topowych marek. Już wkrótce wrócimy z ofertą dopasowaną do kolarzy, którzy oczekują jakości, sprawdzonego wyboru i sprawnej obsługi.