To wersja beta portalu. Intensywnie pracujemy nad pełną funkcjonalnością oraz zatowarowaniem sklepu najlepszymi produktami marek premium.
Planowany start pełnej wersji serwisu 1 września 2026.
Van Aert w końcu wygrał! Czwarty ucieczkowy dzień Belga przyniósł upragniony triumf na Vuelta a España
Zdjęcie ilustracyjne · Pexels

Van Aert w końcu wygrał! Czwarty ucieczkowy dzień Belga przyniósł upragniony triumf na Vuelta a España

K
Redakcja Kadencja
4 września 2026 2 min czytania

Wout van Aert (Visma-Lease a Bike) musiał czekać na swój moment przez cztery etapy z rzędu. Na 13. etapie Vuelta a España, kończącym się w Loja, w końcu się doczekał. Po trzech wcześniejszych lokatach w czołowej piątce ucieczek, Belg zamknął temat i dowiózł wygraną dla swojej ekipy.

Etap liczył 193 km z Almuñécar do Loja i od początku zapowiadał się jako dzień dla uciekinierów. Do ucieczki dostało się aż 40 kolarzy, a wśród nich van Aert wraz z kilkoma innymi zawodnikami Visma-Lease a Bike. W ostatnich kilometrach z tej grupy wyłonił się węższy skład dziewięciu kolarzy, którzy rzeczywiście powalczyli o zwycięstwo.

Przy 3,6 km do mety van Aert wyprowadził atak, który okazał się zwycięski. Za kołem Belga odpowiedział tylko Valentin Paret-Peintre z Soudal-QuickStep - lekki wspinacz, który nie zamierzał odpuszczać. Dwójka odskoczyła od reszty i po ponad czterech i pół godzinach wyścigu zmierzyła się w finiszowym sprinterskim pojedynku. Francuz ruszył pierwszy, van Aert odpowiedział i bez problemu go wyprzedził. To czwarte zwycięstwo etapowe Visma-Lease a Bike na tegorocznej Vuelta a España.

Wyniki
Poz.ZawodnikEkipa
1Wout van AertVisma-Lease a Bike
2Valentin Paret-PeintreSoudal-QuickStep

Po etapie van Aert opowiedział o drużynowej taktyce, która zadziałała jak w zegarku:

Plan zakładał wejście do ucieczki. To był bardzo trudny do kontrolowania etap. Wiedzieliśmy, że mamy tam Matthew'a, mnie, Bruna [Armiraila] i Christophe'a [Laporte'a] - zawodników stworzonych do takich dni. Chcieliśmy mieć tam kilku kolarzy, żeby zawsze mieć coś do zagrania, i to zadziałało idealnie. Ja i Bruno przez większą część dnia jechaliśmy w środku peletonu ucieczki, bo Maddie był z przodu. Potem zdołaliśmy podskoczyć na ostatnim podjeździe. Gdy obaj jesteśmy w grupie, każdy z nas ma szansę na wygraną, ale możemy też poświęcić się dla siebie nawzajem. Więc ciągle atakowaliśmy, aż ostatni atak trafił w dziesiątkę.

- Wout van Aert

Belgowi nie był też obcy moment, w którym zdecydował się zaatakować. Wiedział, że teren mu sprzyja:

Miałem ten atak trochę z tyłu głowy. Widziałem profil i wiedziałem, że przed wjazdem do miejscowości jest jeszcze jeden podjazd. Na takim dystansie ludzie zaczynają myśleć o sprincie, a jeśli uda się wypracować lukę, nikt nie chce jej zamykać dla rywala.

- Wout van Aert

Artykuł opracowany przez redakcję Kadencja na podstawie faktów.

Tematy:Wyścigi

0 komentarzy

Bądź na bieżąco z peletonem

Najważniejsze newsy, testy i trasy raz w tygodniu. Zero spamu.