
Wout van Aert (Visma-Lease a Bike) musiał czekać na swój moment przez cztery etapy z rzędu. Na 13. etapie Vuelta a España, kończącym się w Loja, w końcu się doczekał. Po trzech wcześniejszych lokatach w czołowej piątce ucieczek, Belg zamknął temat i dowiózł wygraną dla swojej ekipy.
Etap liczył 193 km z Almuñécar do Loja i od początku zapowiadał się jako dzień dla uciekinierów. Do ucieczki dostało się aż 40 kolarzy, a wśród nich van Aert wraz z kilkoma innymi zawodnikami Visma-Lease a Bike. W ostatnich kilometrach z tej grupy wyłonił się węższy skład dziewięciu kolarzy, którzy rzeczywiście powalczyli o zwycięstwo.
Przy 3,6 km do mety van Aert wyprowadził atak, który okazał się zwycięski. Za kołem Belga odpowiedział tylko Valentin Paret-Peintre z Soudal-QuickStep - lekki wspinacz, który nie zamierzał odpuszczać. Dwójka odskoczyła od reszty i po ponad czterech i pół godzinach wyścigu zmierzyła się w finiszowym sprinterskim pojedynku. Francuz ruszył pierwszy, van Aert odpowiedział i bez problemu go wyprzedził. To czwarte zwycięstwo etapowe Visma-Lease a Bike na tegorocznej Vuelta a España.
| Poz. | Zawodnik | Ekipa |
|---|---|---|
| 1 | Wout van Aert | Visma-Lease a Bike |
| 2 | Valentin Paret-Peintre | Soudal-QuickStep |
Po etapie van Aert opowiedział o drużynowej taktyce, która zadziałała jak w zegarku:
„Plan zakładał wejście do ucieczki. To był bardzo trudny do kontrolowania etap. Wiedzieliśmy, że mamy tam Matthew'a, mnie, Bruna [Armiraila] i Christophe'a [Laporte'a] - zawodników stworzonych do takich dni. Chcieliśmy mieć tam kilku kolarzy, żeby zawsze mieć coś do zagrania, i to zadziałało idealnie. Ja i Bruno przez większą część dnia jechaliśmy w środku peletonu ucieczki, bo Maddie był z przodu. Potem zdołaliśmy podskoczyć na ostatnim podjeździe. Gdy obaj jesteśmy w grupie, każdy z nas ma szansę na wygraną, ale możemy też poświęcić się dla siebie nawzajem. Więc ciągle atakowaliśmy, aż ostatni atak trafił w dziesiątkę.”
- Wout van Aert
Belgowi nie był też obcy moment, w którym zdecydował się zaatakować. Wiedział, że teren mu sprzyja:
„Miałem ten atak trochę z tyłu głowy. Widziałem profil i wiedziałem, że przed wjazdem do miejscowości jest jeszcze jeden podjazd. Na takim dystansie ludzie zaczynają myśleć o sprincie, a jeśli uda się wypracować lukę, nikt nie chce jej zamykać dla rywala.”
- Wout van Aert
Artykuł opracowany przez redakcję Kadencja na podstawie faktów.
0 komentarzy
Bądź na bieżąco z peletonem
Najważniejsze newsy, testy i trasy raz w tygodniu. Zero spamu.










