
Od 1 do 9 sierpnia kobiecy peleton zagości w Szwajcarii i Francji na Tour de France Femmes. To największy wyścig sezonu, a tegoroczna trasa obfituje w wyzwania - 1175 km, dziewięć etapów i rekordowe 18 795 metrów przewyższeń łącznie.
Sezon Wielkiej Pętli dla kobiet już pokazał pazury. La Vuelta Femenina miała Alto de l'Angliru, Giro d'Italia Women - Colle delle Finestre. Teraz przyszedł czas na kolejną legendę kolarskich podjazdów: Mont Ventoux. Gigant Prowansji o długości 15,7 km zwieńczy siódmy etap wyścigu.
Start wyścigu nastąpi w Lozannie, a meta finałowa będzie w Nicei. Pierwszego dnia zawodniczki zmierzą się z górskim finiszem w Szwajcarii. Potem jednak peleton złapie oddech - drugi i trzeci etap zaprojektowano z myślą o sprinterach, choć łączny dystans wznoszenia wynoszący 4300 metrów sprawia, że nie będzie to bynajmniej płaski spacer. Etap trzeci przeniesie wyścig na teren Francji.
Kluczowym sprawdzianem przed górskimi rozstrzygnięciami będzie czwarty etap z indywidualną jazdą na czas. To pierwsza poważna „czasówka" w Tour de France Femmes od trzech lat - ostatnia licząca się rozgrywana była w Pau i miała 22,6 km. Dla porównania: w edycji 2024 co prawda również pojawił się odcinek ITT, ale podczas podwójnego etapu w Rotterdamie liczył zaledwie 6,3 km i trudno go traktować jako pełnoprawną próbę dla specjalistek od zegara.
Szczyt rywalizacji przyniesie wspomniana meta na Mont Ventoux w etapie siódmym. Ten 15,7-kilometrowy podjazd od lat decyduje o losach wielkich wyścigów i tym razem ma wszelkie szanse stać się miejscem, gdzie rozstrzygnie się kwestia maillot jaune - żółtej koszulki liderki.
Artykuł opracowany przez redakcję Kadencja na podstawie faktów.
Najważniejsze newsy, testy i trasy raz w tygodniu. Zero spamu.