
Dziewiętnaście lat, czwarte miejsce w Tour de France i odwaga, żeby zaatakować po podium aż do ostatniego podjazdu. Paul Seixas nie zdobył wymarzonego miejsca na najniższym stopniu, ale i tak zapisał się w pamięci jako jedna z rewelacji tegorocznego Touru.
Na finałowym etapie górskim do Alpe d'Huez Francuz ruszył z czwartej pozycji w klasyfikacji generalnej, tracąc zaledwie 24 sekundy do Isaaca del Toro z UAE Team Emirates-XRG. Meksykanin nosił nie tylko biały trykot najlepszego młodego kolarza, ale właśnie on zajmował ostatnie miejsce na podium. Cel był jasny, strata minimalna - Seixas postawił wszystko na jedną kartę.
Ekipa Decathlon CMA CGM przygotowała plan: do ucieczki wysłała Amerykanina Matthew Riccitello, a Nicolas Prodhomme pracował dla lidera do Col de Sarenne. Kiedy jednak Seixas ruszył samodzielnie na finałowe wzniesienie, Del Toro przyspieszył. Miał przy tym luksus, którego Francuz nie mógł sobie pozwolić - przez cały dzień pomagał mu sam Tadej Pogačar w żółtej koszulce. To wystarczyło, żeby odskoczyć i nie dać się dogonić.
„Pękłem. Voilà. Tak to jest. Chciałem pojechać na granicy możliwości, ale przyszedł moment, w którym byłem już na limicie i po prostu pękłem.”
- Paul Seixas
Czwarte miejsce w Tour de France w wieku 19 lat i w zaledwie drugim sezonie zawodowym to i tak osiągnięcie, które trudno nazwać porażką. Seixas marzył o podium i był gotowy zapłacić każdą cenę - w sobotę po prostu ta cena okazała się o kilka sekund za wysoka.
Artykuł opracowany przez redakcję Kadencja na podstawie faktów.
Najważniejsze newsy, testy i trasy raz w tygodniu. Zero spamu.
Sklep Kadencja.com
Trwa zatowarowywanie sklepu. Szykujemy dla Was świetną selekcję sprzętu i integrujemy się z najlepszymi dostawcami topowych marek. Już wkrótce wrócimy z ofertą dopasowaną do kolarzy, którzy oczekują jakości, sprawdzonego wyboru i sprawnej obsługi.