
Czwarty etap Tour de France Femmes był jazdą na czas i przyniósł kilka niespodzianek - zarówno pozytywnych, jak i bolesnych. Marlen Reusser (Movistar) pokazała klasę mistrzyni świata i pewnie sięgnęła po zwycięstwo etapowe oraz żółtą koszulkę. Największą przegraną dnia była liderka wyścigu Pauline Ferrand-Prévot, a największą wygraną - Kasia Niewiadoma-Phinney.
Ferrand-Prévot (Visma-Lease a Bike) już przy pierwszym punkcie kontroli czasu wyraźnie odstawała - nie tylko od najlepszych specjalistek jazdy na czas, ale też od rywalek, które w tej dyscyplinie nigdy nie błyszczały. Francuzka prezentowała stosunkowo wyprostowaną pozycję na rowerze, co podobno wynikało z dawnych urazów uniemożliwiających jej przyjęcie bardziej aerodynamicznej sylwetki. Małe gabaryty i brak dużej praktyki w tej dyscyplinie dopełniły obrazu słabego dnia. Pytanie o jej poziom w jeździe na czas od dawna krążyło w środowisku - odpowiedź nadeszła w sposób, który trudno uznać za zadowalający.
Rozczarowała też Anna van der Breggen (SD Worx-Protime). Holenderka, która na mistrzostwach świata i Giro d'Italia potrafiła prezentować wysoką formę w jeździe na czas, tym razem wyraźnie się męczyła. Tracąc czas to jedno, ale poważniejszy problem stanowi to, że po prostu nie wyglądała na zawodniczkę w dobrej dyspozycji. W tak skompresowanym wyścigu jak Tour de France Femmes nie ma miejsca na słabszy dzień i powolną regenerację - liczy się każda sekunda każdego etapu.
Na tym tle rewelacją była Kasia Niewiadoma-Phinney (Canyon-SRAM). Polska kolarka, podobnie jak Ferrand-Prévot, była przed etapem wymieniana jako zawodniczka ze słabszym wynikiem w jeździe na czas. Tymczasem Niewiadoma-Phinney pokazała poziom, którego wcześniej w tej dyscyplinie nie demonstrowała - wyprzedzała rywalki, z którymi planowała jedynie minimalizować straty. Można śmiało powiedzieć, że to ona była największą wygraną tego dnia, bo praktycznie niczego nie oddała.
Spore wrażenie zrobiła też Lieke Nooijen z Visma-Lease a Bike, której czas przez długi czas mógł zagrażać czołowym miejscom. Ostatecznie wyprzedziła ją tylko Reusser, co przy okazji pokazuje siłę i głębię całej ekipy Visma.
Sigrid Haugset (Uno-X Mobility) oddała żółtą koszulkę, ale nie straci wspomnień o swoim zwycięstwie etapowym i chwilach spędzonych w roli liderki wyścigu. Demi Vollering (FDJ United-SUEZ) zajęła trzecie miejsce na etapie - zysk w stosunku do wielu rywalek był spory, ale wynik brzmiał tak przewidywalnie, że trudno uznać go za wielką sensację. Vollering plasuje się teraz tuż za Reusser w klasyfikacji generalnej.
Marlen Reusser zrobiła dokładnie to, czego wszyscy się po niej spodziewali - rozbiła konkurencję, wygrała etap i przywdziała żółtą koszulkę. Szwajcarska mistrzyni świata w jeździe na czas jest teraz na czele, ale wyścig jest daleki od rozstrzygnięcia. Ferrand-Prévot straciła ceniony czas, lecz na trudnych górskich etapach nadal może być zupełnie inną zawodniczką.
Artykuł opracowany przez redakcję Kadencja na podstawie faktów.
Najważniejsze newsy, testy i trasy raz w tygodniu. Zero spamu.
Sklep Kadencja.com
Trwa zatowarowywanie sklepu. Szykujemy dla Was świetną selekcję sprzętu i integrujemy się z najlepszymi dostawcami topowych marek. Już wkrótce wrócimy z ofertą dopasowaną do kolarzy, którzy oczekują jakości, sprawdzonego wyboru i sprawnej obsługi.