To wersja beta portalu. Intensywnie pracujemy nad pełną funkcjonalnością oraz zatowarowaniem sklepu najlepszymi produktami marek premium.
Planowany start pełnej wersji serwisu 1 września 2026.
Zoncolan, Mortirolo i Gavia wracają do Giro d'Italia w 2027 roku
Zdjęcie ilustracyjne · Pexels

Zoncolan, Mortirolo i Gavia wracają do Giro d'Italia w 2027 roku

K
Redakcja Kadencja
26 października 2026 4 min czytania

Trasa przyszłorocznego Giro d'Italia zapowiada się na prawdziwe święto górskiego kolarstwa. Włoskie media ujawniają coraz więcej szczegółów wyścigu, zanim organizatorzy oficjalnie zaprezentują trasę 3 listopada w Rzymie. Jeśli doniesienia się potwierdzą, edycja 2027 będzie hołdem złożonym najbardziej legendarnym podjazdом kolarskiego kalendarza.

Oficjalna prezentacja trasy odbędzie się wyjątkowo wcześnie jak na standardy Giro - w ubiegłym roku analogiczne wydarzenie miało miejsce na początku grudnia. Mimo to serwisy Tuttosport i Tuttobiciweb zdążyły już ujawnić sporą liczbę szczegółów. Według ich doniesień czeka nas wyścig mocno zakorzeniony w tradycji, z wieloma etapami górskimi w trzecim tygodniu, obejmującymi podjazdy na Mortirolo - pokonywane dwukrotnie - Zoncolan i Gavię. To trzy miejsca, które od dekad decydują o losach klasyfikacji generalnej i dawno już weszły do legendy kolarstwa.

Równie istotna zapowiedź dotyczy startu wyścigu. Grande Partenza, czyli wielki start, ma po raz pierwszy od 2024 roku odbyć się na włoskiej ziemi. Wtedy wyścig ruszył z Turynu. W 2027 roku kolarze prawdopodobnie wyjadą z Triestu - północno-wschodniego miasta - w sobotę 8 maja. Podobnie jak w poprzedniej edycji, pierwszy etap ma mieć charakter startu ze wspólnej linii, co oznacza, że sprinterzy będą walczyć o pierwszą różową koszulkę lidera. Powrót Grande Partenza na włoską ziemię to dla kibiców coś więcej niż formalność - to symbol, że wyścig wraca do swoich korzeni i chce świętować własną historię na własnym terytorium.

Pierwszy tydzień wyścigu ma prowadzić przez region Friuli na wschodzie Włoch, a następnie przez Romanię i Abruzję, by zakończyć się na nadmorskim deptaku w Neapolu - najdalszym południowym punkcie trasy - na mecie dziewiątego etapu. Masowy finisz nad zatoką to efektowna oprawa, zanim wyścig skręci na północ i zacznie się robić poważnie. Pomiędzy startem a Neapolem organizatorzy przewidują miejsce na jazdę indywidualną na czas pod górę, prawdopodobnie na zboczach Gran Sasso - słynnego wzniesienia w Apeninach, regularnie wykorzystywanego przez Giro jako pierwsze poważne sprawdzenie formy faworytów klasyfikacji generalnej. Spodziewany jest też przynajmniej jeden pofałdowany etap przez Abruzję, który może dać kilku zawodnikom szansę na atak z daleka.

Po dotarciu do Neapolu wyścig skręci na północ. W drugim tygodniu zaplanowano etap na torze wyścigowym Mugello, mocno górzysty odcinek przez region Emilia-Romagna oraz możliwy finisz na szczycie w północnej Toskanii. Ten ostatni prowadziłby na wcześniej nieużywany w wyścigu 23-kilometrowy podjazd do Zum Zeri - nowe wyzwanie, którego kolarze jeszcze nie poznali w kontekście Giro.

Drugi tydzień ma jednak dwa jeszcze wyraźniejsze punkty kulminacyjne. W sobotę 22 maja kolarze zmierzą się z finiszem na szczycie stacji narciarskiej Piani di Bobbio - w bliskim sąsiedztwie Bergamo, miasta będącego jednocześnie miejscem startu i mety Il Lombardia, jednego z najważniejszych jednodniowych wyścigów sezonu. To sąsiedztwo nie jest przypadkowe - okolice Bergamo oferują podjazdy, które potrafią brutalnie zweryfikować ambicje pretendentów do końcowego podium. Dzień później, w niedzielę 23 maja, odbędzie się jazda na czas na torze Formuły 1 w Monzy. To ostatnia okazja dla specjalistów tej dyscypliny, by odrobić lub wypracować straty przed trzecim tygodniem - najtrudniejszym w całym wyścigu.

Trzeci tydzień zapowiada się wyjątkowo ciężko. Mortirolo, Zoncolan i Gavia to podjazdy, które nie wybaczają słabości - ani technicznie, ani fizycznie. Mortirolo, pokonywane dwukrotnie, to jeden z najbardziej wymagających podjazdów w historii wyścigu, znany z odcinków o ekstremalnym nachyleniu. Zoncolan to stroma ściana w regionie Friuli, która wielokrotnie decydowała o tym, kto zdobędzie różową koszulkę. Gavia zaś to przełęcz na dużej wysokości, gdzie warunki atmosferyczne potrafią całkowicie wywrócić hierarchię wyścigu do góry nogami. Obecność wszystkich trzech w jednej edycji - a do tego Mortirolo dwukrotnie - to sygnał, że organizatorzy nie zamierzają oszczędzać zawodników.

Warto odnotować, że data prezentacji 3 listopada dotyczy zarówno wyścigu mężczyzn, jak i kobiecego Giro d'Italia. O tym drugim wiadomo na razie znacznie mniej - praktycznie żadne szczegóły trasy nie przedostały się do mediów. Jedyna pewna informacja to daty: wyścig kobiet odbędzie się w dniach od 29 maja do 6 czerwca 2027 roku. Zaskakuje dysproporcja między liczbą doniesień dotyczących obu wyścigów - o ile trasa mężczyzn nabiera powoli konkretnych kształtów, o tyle kobiecy program pozostaje na razie całkowitą zagadką.

Pełna oficjalna prezentacja obu wyścigów w Rzymie wyjaśni, ile z tych nieoficjalnych doniesień potwierdzi się w rzeczywistości. Do tego czasu kibice mają jednak solidne podstawy, by czekać na przyszłoroczne Giro z dużym zainteresowaniem. Jeśli zapowiadany program górski zostanie utrzymany, edycja 2027 może być jedną z najtrudniejszych i najbardziej tradycyjnych w ostatnich latach - wyścigiem, który wraca do swojej górskiej tożsamości z pełną mocą.

Artykuł opracowany przez redakcję Kadencja na podstawie faktów.

Tematy:Wyścigi

0 comments

…

Bądź na bieżąco z peletonem

Najważniejsze newsy, testy i trasy raz w tygodniu. Zero spamu.