
Giulio Ciccone nie może pogodzić się z przegraną w finale elitowego wyścigu ze startu wspólnego na mistrzostwach Europy w Słowenii. Włoch przegrał sprint o tytuł kontynentalnego mistrza z Remco Evenepoelem zaledwie o 0,0028 sekundy i publicznie domaga się pokazania zdjęcia wykonanego dokładnie na linii mety, która zgodnie z regulaminem decyduje o kolejności zawodników.
Mistrzostwa Europy w kolarstwie szosowym to jeden z najbardziej prestiżowych tytułów sezonu. Wyścig rozgrywany jest corocznie, a zwycięstwo w kategorii elite mężczyzn ceni się wyjątkowo wysoko - reprezentuje się własny kraj, a nie klub czy sponsora. W Słowenii doszło do dramatycznego finiszu: Evenepoel i Ciccone dotarli na metę praktycznie jednocześnie, a o tytule musiało zdecydować zdjęcie fotofiniszu.
Niemal dobę po wyścigu Ciccone opublikował na Instagramie obszerny wpis, w którym odniósł się do kontrowersji wokół rozstrzygnięcia. Włoch nie kwestionował klasy Evenepoela ani słuszności jego zwycięstwa jako takiego, lecz wyraził poważne wątpliwości dotyczące dostępnego materiału zdjęciowego.
„Ciężko opanować emocje po wczorajszym wyścigu. Ale chcę zacząć od czegoś, co dla mnie nie podlega dyskusji. Remco był wczoraj najsilniejszym zawodnikiem. Jechał jak mistrz, potrafił interpretować wyścig i nim zarządzać w skomplikowanych okolicznościach, dał nadzwyczajny pokaz swoich możliwości.”
- Giulio Ciccone
Dopiero po tym wyraźnym uznaniu zasług rywala Ciccone przeszedł do sedna swoich wątpliwości. Tytuł mistrzowski przyznano przy różnicy 0,0028 sekundy, czyli 2,8 tysięcznej sekundy. Włoski kolarz przyznał, że przez wiele godzin wpatrywał się w dostępne nagrania i zdjęcia, jednak nie może pogodzić tego, co widzi, z ogłoszonym werdyktem.
„Tytuł przyznano przy różnicy 0,0028 sekundy, czyli 2,8 tysięcznych. Przeglądałem dostępne obrazy setki razy i na nagraniach, gdzie widoczna jest linia mety, ciągle widzę dynamikę, której nie mogę pogodzić z tym werdyktem.”
- Giulio Ciccone
Ciccone podkreślił, że w poniedziałek rano rozmawiał już z komisarzami i federacyjnymi technikami, którzy wyjaśnili mu, jak działa fotofinisz i na podstawie jakich kryteriów interpretuje się zdjęcia. Nie domaga się więc kolejnych tłumaczeń procedury. Chce czegoś konkretnego: pokazania zdjęcia fotofiniszu odpowiadającego dokładnie rzeczywistej linii mety.
„Proszę o pokazanie fotofiniszu, który odpowiada dokładnie rzeczywistej linii mety. Chciałbym móc zobaczyć, w sposób niebudzący wątpliwości, przejazd naszych dwóch kół w tym precyzyjnym miejscu, gdzie zgodnie z regulaminem określa się przybycie na metę. Bo jeśli tytuł mistrzowski Europy rozstrzyga się o 2,8 tysięcznych sekundy, uważam, że jest to uzasadnione żądanie, aby ten właśnie moment można było pokazać z taką samą precyzją, z jaką ogłoszono wynik.”
- Giulio Ciccone
Fotofinisz to technika, która w kolarstwie jest standardowym narzędziem rozstrzygania bliskich finiszów. Kamera rejestruje moment przekroczenia linii mety z bardzo wysoką częstotliwością, a pomiar dotyczy przedniej krawędzi koła. Problem pojawia się wtedy, gdy kąt kamery lub umiejscowienie czujnika nie odpowiada dokładnie namalowanej na asfalcie linii - wówczas wynik techniczny i to, co widać na nagraniach wideo, mogą sprawiać odmienne wrażenie.
Właśnie w tym miejscu leży istota sporu. Ciccone nie twierdzi, że wygrał. Mówi, że na dostępnych materiałach nie widać jednoznacznie, iż przegrał - i że przy tak minimalnej różnicy jak 0,0028 sekundy opinia publiczna oraz zawodnicy mają prawo zobaczyć zdjęcie wykonane z dokładnie tego punktu, który regulamin wskazuje jako linię mety. To argument o przejrzystości procesu, nie o zmianę wyniku.
Evenepoel zostaje mistrzem Europy. Wynik pozostaje oficjalny. Ale głos Cicconego otwiera szerszą dyskusję o standardach dokumentowania rozstrzygnięć w kolarstwie - szczególnie gdy stawką jest tytuł kontynentalny, a różnica zmieściłaby się w grubości opony.
Artykuł opracowany przez redakcję Kadencja na podstawie faktów.
0 komentarzy
Bądź na bieżąco z peletonem
Najważniejsze newsy, testy i trasy raz w tygodniu. Zero spamu.










