
Francuska ekipa zdominowała elitarną drużynową jazdę sztafetową na czas na Mistrzostwach Europy UEC w Słowenii, zdobywając złoty medal po raz trzeci w historii tej konkurencji. Wynik był jednoznaczny: Włosi, aktualni mistrzowie świata, stracili do Francuzów aż 1 minutę i 12 sekund.
Wyścig rozgrywał się we wtorek w okolicach miejscowości Šenčur na trasie liczącej 44 km, która składała się z dwóch okrążeń obwodnicy wykorzystywanej we wszystkich wyścigach drogowych w ramach tych mistrzostw. Trasa nie należała do łatwych - każde okrążenie obejmowało podjazd na Možjancę ze zboczami o nachyleniu sięgającym miejscami 15 procent, co stawiało zawodników przed sporym wyzwaniem zarówno siłowym, jak i taktycznym. Do rywalizacji przystąpiło zaledwie sześć państw, co stanowi jedną z najniższych frekwencji w tej konkurencji.
Zasady tej dyscypliny są proste: każda drużyna wystawia sześciu kolarzy - trzech mężczyzn i trzy kobiety. Mężczyźni pokonują pierwsze okrążenie (22 km), a kobiety startują w momencie, gdy drugi z zawodników minie linię mety. Czas drużyny mierzony jest w chwili, gdy druga zawodniczka ukończy swoje okrążenie. Taki format sprawia, że błędy na którymkolwiek etapie mogą mieć natychmiastowe i trudne do odrobienia konsekwencje dla końcowego rezultatu.
Francuzi wygrali całą rywalizację w czasie 1:00:29 i prowadzili od początku do końca. Mimo że jeszcze na pierwszym okrążeniu jeden z mężczyzn wypadł z drużyny, trójka Bruno Amirail, Rémi Cavagna i Thibault Guernalec notowała najlepszy czas na każdym punkcie kontrolnym i przekazała pałeczkę kobietom z wyraźną przewagą. Panie - Juliette Berthet, Cédrine Kerbaol i Maëva Squiban - nie tylko utrzymały tę zaliczkę, ale jeszcze ją powiększyły. Co więcej, dogoniły i wyprzedziły Polki, które startowały cztery minuty wcześniej. To znakomity obraz skali dominacji całej drużyny.
Po stronie włoskiej trójkę mężczyzn tworzyli Mattia Cattaneo, Marco Frigo i Matteo Sobrero, a kobiety reprezentowały Elisa Longo Borghini, Monica Trinca Colonel i Alessia Vigilia. Włosi trzymali się przez pierwsze okrążenie, jednak gdy na początku drugiego Monica Trinca Colonel straciła kontakt z grupą, straty zaczęły rosnąć lawinowo. Ostatecznie Włosi musieli zadowolić się srebrem, tracąc do Francuzów ponad minutę. Dla aktualnych mistrzów świata to bolesna porażka, choć dystans do rywali pokazuje przede wszystkim, jak wysoki poziom zaprezentowali Francuzi.
Walka o brąz była znacznie bardziej zacięta. Luksemburg zdołał wywalczyć trzecie miejsce, wyprzedzając Polskę o zaledwie 27 sekund. Polacy zajęli czwarte miejsce i musieli pogodzić się z faktem, że Francuzki dogoniły ich i wyprzedziły jeszcze przed metą - to najlepszy dowód na to, jak wielką przewagę wypracowała drużyna z Francji.
„To naprawdę niesamowite. Myślę, że to swego rodzaju przeznaczenie. Trzy razy byłyśmy drugie na mistrzostwach świata, a teraz po raz trzeci zdobywamy tytuł mistrzyń Europy. Jesteśmy naprawdę szczęśliwe. Oczywiście wynik nie był z góry przesądzony - Włosi są bardzo, bardzo silni, a ostatnie dni były dla nas trochę ciężkie, bo dopiero dochodziłyśmy do siebie po mistrzostwach świata.”
- Cédrine Kerbaol
Rémi Cavagna zdradził nieco kulisy sukcesu Francuzów w tej dyscyplinie.
„Dużo trenujemy pod kątem tej konkurencji, to jest dla Francji naprawdę ważne, bo ją kochamy - zawsze przyjeżdżamy tu walczyć o wygraną. Zawsze pracujemy razem, żeby być silnymi, żeby być najsilniejszymi. I dziś byliśmy najsilniejsi.”
- Rémi Cavagna
Słowa Kerbaol o „trzecim razie" brzmią jak manifest drużyny, która w tej konkurencji czuje się wyjątkowo pewnie. Trzykrotne srebro na mistrzostwach świata wspomniane przez zawodniczkę pokazuje, że Francja regularnie plasuje się w ścisłej czołówce światowej, a europejski czempionat jest dla niej szczególnie bliski. Wyjazd do Słowenii, jeszcze w trakcie regeneracji po mistrzostwach świata, i tak zakończył się złotem - świadczy to zarówno o klasie indywidualnej zawodników, jak i o sprawnie działającej drużynowej machinie.
Wyniki potwierdzają, że Francja zbudowała w drużynowej sztafecie mieszanej trwałą przewagę. Złoto w Šenčur to dowód, że Francuzi podchodzą do tej konkurencji z pełną powagą - starannie dobierają skład i przygotowują się do niej systematycznie, co wyraźnie wybrzmiało w słowach Cavagny. Pozostałe drużyny, w tym obrońcy tytułu mistrzów świata, mają tę lekcję odrobioną i zapewne na kolejnych startach postarają się odpowiedzieć.
| Poz. | Drużyna | Strata |
|---|---|---|
| 1 | Francja | - |
| 2 | Włochy | +1:12 |
| 3 | Luksemburg | - |
| 4 | Polska | +0:27 do Luksemburga |
Artykuł opracowany przez redakcję Kadencja na podstawie faktów.
0 komentarzy
Bądź na bieżąco z peletonem
Najważniejsze newsy, testy i trasy raz w tygodniu. Zero spamu.










