To wersja beta portalu. Intensywnie pracujemy nad pełną funkcjonalnością oraz zatowarowaniem sklepu najlepszymi produktami marek premium.
Planowany start pełnej wersji serwisu 1 września 2026.
Van der Poel marzy o tęczowej koszulce w MTB, ale wie, że start z piątego rzędu mu nie pomoże
Zdjęcie ilustracyjne · Pexels

Van der Poel marzy o tęczowej koszulce w MTB, ale wie, że start z piątego rzędu mu nie pomoże

K
Redakcja Kadencja
28 sierpnia 2026 2 min czytania

Mathieu van der Poel przyjeżdża do Val di Sole na mistrzostwa świata UCI w kolarstwie górskim z nadzieją na wywalczenie upragnionej tęczowej koszulki w cross-country, choć sam przyznaje, że bez tego tytułu jego kariera i tak będzie kompletna. Problem w tym, że w niedzielę wystartuje z piątego rzędu - i doskonale wie, co to oznacza.

Holender ma 31 lat i jak dotąd nie sięgnął po złoto MŚ w MTB. Jego najlepszy wynik w tej konkurencji to trzecie miejsce w Lenzerheide w 2018 roku. Kolejne podejścia kończyły się pechowo - złe numery startowe i niefortunne zdarzenia skutecznie blokowały mu drogę do podium.

Sezon górski 2026 van der Poel zaczął zaledwie tydzień temu, startując w Pucharze Świata w Les Gets. Drugie miejsce to jego najlepszy wynik w MTB od 2021 roku i jednocześnie jedyny wyścig w tej dyscyplinie w tym sezonie. Dobry rezultat w krótkim torze (short track) pozwolił mu stanąć na drugim rzędzie startu w Les Gets - i różnicę od razu było widać. W niedzielę takiego komfortu nie będzie.

„Start z piątego rzędu wyraźnie zmniejsza moje szanse. W Les Gets znowu zobaczyłem, jak wielka to różnica, kiedy startujesz bliżej czoła - od razu jesteś częścią wyścigu. Jeśli naprawdę chcę dać sobie jak największe szanse na zostanie kiedyś mistrzem świata, pewnie będę potrzebował sezonu, w którym spędzę więcej czasu na rowerze górskim i zapracuję na miejsce w jednym z pierwszych dwóch rzędów. Na niedzielę sytuacja jest jaka jest. Będę musiał wycisnąć z niej maksimum i może trochę też poszczęści.”

- Mathieu van der Poel

Mimo niesprzyjającej pozycji startowej van der Poel przyjeżdża do Włoch w dobrej dyspozycji. Wygrał finisz na Polach Elizejskich podczas tegorocznego Tour de France, co - jak sam mówi - dało mu dużo pewności siebie i motywacji. Przejście z asfaltu na błoto poszło mu tym razem znacznie sprawniej niż rok temu, kiedy nie czuł się według niego na swoim poziomie.

„W tym roku wyszedłem z Tour de France w znacznie lepszej formie, a zwycięstwo na Polach Elizejskich dało mi dużo pewności siebie i motywacji. W zeszłym roku nie byłem naprawdę na swoim normalnym poziomie. Tym razem przesiadka na rower górski przebiegła znacznie płynniej. Spędziłem też dużo czasu na MTB podczas zgrupowania wysokościowego w Livigno i myślę, że tego mi było trzeba.”

- Mathieu van der Poel

Artykuł opracowany przez redakcję Kadencja na podstawie faktów.

Tematy:Peleton

0 komentarzy

…

Bądź na bieżąco z peletonem

Najważniejsze newsy, testy i trasy raz w tygodniu. Zero spamu.