
Demi Vollering jedzie do Montrealu po coś, czego jeszcze nigdy nie miała: tęczową koszulkę mistrzyni świata. Holenderska ekipa postawiła na jedną kartę i wszystko buduje wokół swojej liderki - zawodniczki, która od lat dominuje w kobiecym peletonie, ale wciąż czeka na najważniejszy tytuł w karierze.
To zmiana podejścia w porównaniu z poprzednimi latami, kiedy Holandia przyjeżdżała na mistrzostwa świata z kilkoma równorzędnymi liderkami. Tym razem schemat jest prostszy: Vollering na czele, reszta drużyny w jej służbie. Decyzja nie była oczywista od początku, bo drużyna zdominowała kobiecą część historii pelotonowej właśnie dzięki głębi składu i elastycznej taktyce. Teraz postawiła na jedną zawodniczkę.
Argumenty za tym wyborem są jednak mocne. Vollering jest jedną z najbardziej utytułowanych zawodniczek ostatnich sezonów: ma dwa zwycięstwa w Tour de France Femmes i jest aktualną mistrzynią Europy. Brakuje jej jednak złota z mistrzostw świata czy z mistrzostw kraju. To właśnie ta luka sprawia, że cel w Montrealu jest dla niej wyjątkowo ważny.
Laurens ten Dam, trener reprezentacji Holandii, zdradził w rozmowie z Cyclingnews, jak wyglądało nastawienie Vollering po tegorocznym Tour de France Femmes.
„Jest niesamowicie skupiona, to prawda. Dwa dni po Tour de France dostałem od niej pierwszą wiadomość: »OK, robota nie skończona«. Pomyślałem sobie: OK, ona jest gotowa.”
- Laurens ten Dam
Ten Dam dodał, że gdy spotkał się z Vollering około dziesięciu dni po wyścigu - przy okazji wyścigów Formuły 1 - od razu dostrzegł jej determinację. Ogień w oczach mówił mu, że zawodniczka nie zamierza kończyć sezonu bez kolejnego trofeum.
„Widziałem ten ogień w jej oczach. To pokazało mi, że nie skończyła jeszcze z sezonem. Chce mieć tę koszulkę na następny sezon - to jest najważniejsze.”
- Laurens ten Dam
Selekcja składu na mistrzostwa była poprzedzona gruntowną analizą wyników i przebiegu wyścigów w całym sezonie. Holendrom zabrakło tym razem kilku kluczowych postaci. Marianne Vos nie pojechała do Montrealu, Anna van der Breggen jest poza składem z powodu choroby, a Chantal van den Broek-Blaak zakończyła karierę. To trzy nazwiska, które przez lata były fundamentem holenderskiej dominacji w wyścigach szosowych. Mimo to ten Dam ocenił skład jako solidny i wskazał, że „Demi ma największe szanse na zwycięstwo".
Sama Vollering, rozmawiając z grupą dziennikarzy dwa dni przed wyścigiem, wyraziła uznanie dla pracy trenera przy budowaniu drużyny i podkreśliła, że wszystkie zawodniczki są w pełni zaangażowane w realizację planu.
„Myślę, że Laurens zrobił naprawdę świetną robotę przy wyborze składu. Miał kontakt z każdą z nas i regularnie mnie informował. Wszystkie dziewczyny są w pełni na pokładzie.”
- Demi Vollering
Vollering przyznała też, że pomimo nieobecności van der Breggen i van den Broek-Blaak Holandia jedzie do Montrealu z dobrą ekipą.
„Mamy tu fajny skład i to naprawdę luksusowa pozycja - reprezentować Holandię. Anny nie ma w składzie, Chantal też, ale ostatecznie nie uważam, żebyśmy miały słabszą drużynę.”
- Demi Vollering
O konkretnym planie taktycznym na niedzielny wyścig Vollering nie mówi wiele. Ta powściągliwość jest celowa - w kolarstwie ujawnienie strategii przed wyścigiem to rzadkość, zwłaszcza gdy reszta stawki wie, że Holenderka jest główną faworytką. Wszystko jasne: „robota nie skończona", jak sama napisała do trenera zaraz po zakończeniu Tour de France Femmes.
Artykuł opracowany przez redakcję Kadencja na podstawie faktów.
0 komentarzy
Bądź na bieżąco z peletonem
Najważniejsze newsy, testy i trasy raz w tygodniu. Zero spamu.












