To wersja beta portalu. Intensywnie pracujemy nad pełną funkcjonalnością oraz zatowarowaniem sklepu najlepszymi produktami marek premium.
Planowany start pełnej wersji serwisu 1 września 2026.
Bez Pogačara na starcie - kto sięgnie po tęczową koszulkę w Montrealu?
Zdjęcie ilustracyjne · Pexels

Bez Pogačara na starcie - kto sięgnie po tęczową koszulkę w Montrealu?

K
Redakcja Kadencja
25 września 2026 3 min czytania

Mistrzostwa Świata UCI w kolarstwie szosowym zbliżają się do kulminacyjnego momentu. W niedzielę w Montrealu wystartuje elitarny wyścig ze startu wspólnego mężczyzn - najtrudniejsza jednodniowa rywalizacja w całym sezonie i walka o prawo do noszenia tęczowej koszulki mistrza świata. Tym razem jednak zabraknie najważniejszego nazwiska ostatnich lat.

Tadej Pogačar był przed sezonem wskazywany jako pewny faworyt do zdobycia trzeciego z rzędu tytułu mistrza świata. Słoweniec wygrał w Zurychu i Kigali w imponującym, solowym stylu, a w tym roku nic nie zapowiadało, że cokolwiek mogłoby go zatrzymać. Zatrzymała go jednak kontuzja - Pogačar upadł podczas Vuelty a España i stracił resztę sezonu. To zdarzenie kompletnie przetasowało układ sił przed niedzielnym wyścigiem i otworzyło drogę do tytułu dla najlepszych zawodników ze stawki.

Trasa w Montrealu nie należy do łatwych. Zawodnicy przejadą łącznie 273,7 km, pokonując po drodze ponad 3800 metrów przewyższenia. Wyścig rozegrany zostanie na 12 okrążeniach obwodnicy góry Royal z podejściem Camillien-Houde - 2,3 km o średnim nachyleniu 6,2%. To wystarczy, by przetrzeć każdą ekipę i wyłonić rzeczywiście najmocniejszych. Wielokrotne pokonywanie tej samej wspinaczki sprawia, że wyścig ma charakter długotrwałego wykańczania rywali, a nie jednorazowego ataku na finiszu. Tego rodzaju trasa premiuje zawodników, którzy potrafią utrzymywać wysoki poziom przez wiele godzin, a nie tylko błysnąć na ostatnim podjeździe.

Brak Pogačara oznacza, że po raz pierwszy od kilku lat nie ma jednoznacznego faworyta. Szansę mają kolarze o zróżnicowanych specjalnościach: czyści wspinacze, zawodnicy zwani puncheurami - czyli tacy, którzy łączą siłę na krótkich, stromych podjazdach ze zdolnością do sprintu - oraz specjaliści od klasyków. W tej sytuacji kluczowa będzie taktyka i to, jak poszczególne reprezentacje narodowe poprowadzą swoje gwiazdy. Wyścig ze startu wspólnego na mistrzostwach świata rządzi się własnymi prawami - tu nie ma ekip zawodowych, a każdy kolarz reprezentuje swój kraj, co sprawia, że układ sił i zobowiązania taktyczne wyglądają zupełnie inaczej niż w regularnym sezonie.

Spośród wszystkich wymienianych kandydatów największym atutem do niedzielnego zwycięstwa dysponuje Belg Remco Evenepoel. Jego atutów jest kilka naraz: należy do czołowych wspinaczy świata, potrafi błyskawicznie atakować zarówno solo, jak i w sprincie, a pod względem wszechstronności pasuje do montrealskiej trasy lepiej niż ktokolwiek inny. To właśnie ta kompletność kolarskiego warsztatu czyni go naturalnym faworytem przed niedzielnym startem. Evenepoel jest groźny praktycznie w każdym scenariuszu - niezależnie od tego, czy wyścig rozstrzygnie się długo przed metą, czy dopiero w końcowym sprincie wąskiej grupy.

Evenepoel doskonale wie jednak, że w niedzielę będzie jeździł ze znaczkiem na plecach. Każda drużyna będzie go bacznie obserwować i reagować na każde jego poruszenie. W teorii nikt nie pozwoli mu po prostu odjechać rywalom. W praktyce - Belg już raz udowodnił, że w sprzyjających okolicznościach jest w stanie zrobić właśnie to. W 2022 roku w Wollongong zdobył swój pierwszy tytuł mistrza świata w wyścigu ze startu wspólnego dokładnie w ten sposób - wyrwał się z peletonu i dowiózł tytuł solo. To wspomnienie będzie towarzyszyć wszystkim jego rywalom przez całą niedzielę i zapewne zmusi rywalizujące reprezentacje do szczególnej czujności już od pierwszych okrążeń.

W wyścigu stawią się również Antonio Del Toro i Afonso Seixas, a do grona pretendentów zalicza się też Mathieu van der Poel - holenderski specjalista od klasyków, który wielokrotnie pokazywał, że trudne, selektywne trasy nie są mu obce. Różnorodność profili faworytów sprawia, że przed niedzielą trudno wskazać jednego kandydata z wyraźną przewagą nad resztą. Obecność specjalistów od klasyków obok czystych wspinaczy sugeruje, że wyścig może potoczyć się w kilku różnych kierunkach, w zależności od tego, która z grup taktycznie przejmie inicjatywę.

Wyścig elity mężczyzn podczas mistrzostw świata UCI to zawsze wydarzenie wyjątkowe - jeden dzień, jedna szansa, bez drugiego terminu. Nieobecność Pogačara to ogromna dziura w składzie startowym, ale dla pozostałych zawodników - wielka okazja, która może pojawić się tylko raz w karierze. Montrealska trasa z wielokrotnie powtarzanym podejściem Camillien-Houde i ponad 3800 metrami przewyższenia postawi przed kolarzami pytania, na które nie ma prostych odpowiedzi. Kto przetrwa wojnę na wyczerpanie i jako pierwszy przekroczy linię mety w niedzielny wieczór - tego jeszcze nie wiadomo. Pewne jest jedno: tęczowa koszulka trafi do kogoś nowego.

Artykuł opracowany przez redakcję Kadencja na podstawie faktów.

Tematy:Wyścigi

0 komentarzy

…

Bądź na bieżąco z peletonem

Najważniejsze newsy, testy i trasy raz w tygodniu. Zero spamu.