
Włochy sięgnęły w Montrealu po pierwsze w historii złoto w sztafecie mieszanej podczas mistrzostw świata w kolarstwie szosowym. Filippo Ganna, Matteo Sobrero, Mattia Cattaneo, Elisa Longo Borghini, Monica Trinca Colonel i Vittoria Guazzini pokazali we wtorek świetną jazdę i wyprzedzili Francję o dziewięć sekund. To nie był przypadkowy sukces - Włochy trzy razy wcześniej stały na podium tej konkurencji, ale tęczowych koszulek nigdy nie zdobyły. Tym razem wreszcie się udało.
Sztafeta mieszana drużynowej jazdy na czas to format, w którym każdy kraj wystawia troje kobiet i troje mężczyzn startujących jako jeden zespół, a czas mierzy się od wjazdu ostatniego zawodnika na metę. Choć w tym roku kilka czołowych nacji - Belgia, Holandia i Wielka Brytania - zdecydowało się opuścić tę konkurencję, na liście startowej znalazło się 15 ekip. Stawką było sześć kompletów tęczowych koszulek, po jednej dla każdego zawodnika ze zwycięskiej drużyny.
Wcześniej podczas wyścigu rytm narzuciły słabsze reprezentacje. Polska jako jedna z pierwszych pobiła poprzedni najlepszy czas, wyprzedzając dotychczasowego lidera o półtorej minuty, a po drodze dogoniła nawet Mauritius. Jednak niemal natychmiast Norwegia okazała się lepsza - i to zaledwie o 0,13 sekundy. Gdy na trasę wyruszyły silniejsze ekipy, kolejność zaczęła się szybko zmieniać. Hiszpania odskoczyła od stawki o 38 sekund i to ona objęła prowadzenie, jako ostatnia na metę wjechała Mireia Benito. Wkrótce jednak na czoło wysunęły się Włochy, które okazały się nie do pobicia.
Szwajcaria, dwukrotna mistrzyni świata w tej konkurencji, miała tego dnia wyraźnego pecha. Stefan Küng złamał kierownicę i musiał się zatrzymać, by przesiąść na zapasowy rower. Mauro Schmid i Stefan Bissegger ukończyli swój odcinek sztafety ze stratą 35 sekund do czoła, zostawiając kobietom ogromną pracę do odrobienia. Marlen Reusser, mistrzyni świata w indywidualnej jeździe na czas, dała z siebie wszystko i kobiecy odcinek Szwajcarii okazał się o 16 sekund szybszy od włoskiego. To wystarczyło, żeby uratować medal, ale nie wystarczyło do walki o złoto. Szwajcaria zajęła ostatecznie trzecie miejsce.
Dla Włoch wynik wtorkowego wyścigu ma szczególny wymiar. Filippo Ganna kilka dni wcześniej nie zdołał wygrać indywidualnej jazdy na czas w kategorii elity i złoto w sztafecie jest dla niego pewnego rodzaju rekompensatą za tamto niepowodzenie. Jeszcze większą rangę ma to zwycięstwo dla Elisy Longo Borghini - to jej pierwsza tęczowa koszulka jakiegokolwiek rodzaju w całej karierze. Włoszka nie zamierza jednak poprzestać na tym sukcesie, bo już w sobotę stanie na starcie wyścigu ze startu wspólnego i będzie walczyć o najważniejszy krążek tych mistrzostw.
„Cierpieliśmy, wiele razy jechaliśmy ten wyścig i zdobywaliśmy medale, ale tęcza w sztafecie mieszanej nigdy do nas nie trafiała. To zaszczyt włożyć tę koszulkę i w końcu świętować to wyjątkowe zwycięstwo.”
- Filippo Ganna
„Jestem bardzo szczęśliwa. To wielki honor startować z tym zespołem. Tak długo goniliśmy za tą tęczą i naprawdę lubię tę konkurencję, więc w tej chwili jestem w siódmym niebie.”
- Elisa Longo Borghini
Vittoria Guazzini opisała atmosferę panującą w drużynie jeszcze przed wyjazdem na trasę. Według niej cała szóstka była zmotywowana już w drodze na start i każdy oddał wszystko, co miał.
„Już w drodze tutaj byliśmy nakręceni. Rozmawialiśmy o tym, co możemy zrobić, jak możemy zyskać czas, i każdy dał z siebie maksimum. Dziewczyny były niesamowite, chłopcy również.”
- Vittoria Guazzini
Francja uplasowała się na drugiej pozycji, zdobywając srebrny medal w tym zaciętym wyścigu. Brązowy medal przypadł Szwajcarii mimo poważnej awarii sprzętu. Broniąca tytułu Australia, która wygrała rok wcześniej w Kigali, tym razem zajęła czwarte miejsce ze stratą około 40 sekund do zwycięzców. Australijczyków na metę jako ostatnia przyprowadziła mistrzyni świata do lat 23 Felicity Wilson-Haffenden, co jednak nie wystarczyło do powtórzenia ubiegłorocznego sukcesu.
| Poz. | Kraj | Uwagi |
|---|---|---|
| 1 | Włochy | Ganna, Sobrero, Cattaneo, Longo Borghini, Trinca Colonel, Guazzini |
| 2 | Francja | strata 9 sekund |
| 3 | Szwajcaria | brąz mimo awarii roweru Künga |
| 4 | Australia | ok. 40 sekund straty; obrońca tytułu z Kigali 2025 |
Włochy konsekwentnie budowały swoją pozycję w tej konkurencji przez ostatnie lata - trzykrotnie stały na podium, jednak złoto zawsze je omijało. W Montrealu połączyły siłę jednych z najlepszych specjalistów jazdy na czas na świecie. Ganna należy do ścisłej światowej czołówki w tej dyscyplinie, a Longo Borghini to jedna z najbardziej doświadczonych zawodniczek włoskiego kolarstwa. Ich wspólny wysiłek i zgranie całej drużyny przesądziły o tym, że dziewięć sekund przewagi nad Francją wystarczyło do zdobycia historycznego złota.
Warto podkreślić, że kobiecy odcinek Szwajcarii był szybszy od włoskiego, co pokazuje, jak wyrównany był poziom tej rywalizacji. Przewagę Włochom zbudowali przede wszystkim mężczyźni, a kobiety ją utrzymały. Ostatecznie różnica dziewięciu sekund między złotem a srebrem dobrze oddaje charakter tej edycji - był to jeden z bardziej zaciętych wyścigów sztafetowych w historii mistrzostw świata. Awaria sprzętu Künga to z kolei przykład tego, że w tak krótkich i intensywnych wyścigach nawet drobny incydent techniczny może przekreślić szanse na najwyższe miejsce na podium, niezależnie od dyspozycji sportowej zawodników.
Mistrzostwa świata w Montrealu trwają. Sztafeta mieszana otworzyła tydzień zmagań z udziałem najlepszych kolarzy i kolarek globu. Kolejnym ważnym punktem programu będzie sobotni wyścig ze startu wspólnego kobiet, gdzie Longo Borghini - już z tęczową koszulką na koncie - stanie na linii startowej jako jedna z faworytek do kolejnego medalu. Dla włoskiego kolarstwa to wyjątkowo udany tydzień, który przy dobrym wyniku w wyścigach ze startu wspólnego może jeszcze przynieść kolejne powody do radości.
Artykuł opracowany przez redakcję Kadencja na podstawie faktów.
0 komentarzy
Bądź na bieżąco z peletonem
Najważniejsze newsy, testy i trasy raz w tygodniu. Zero spamu.










