
Dylan van Baarle nie wróci już do rywalizacji w sezonie 2025. Holenderski kolarz z ekipy Soudal-QuickStep uczestniczył w środę w wypadku drogowym podczas treningu w Tiel w Holandii. W zderzeniu z samochodem złamał nadgarstek i doznał silnego uderzenia w głowę. Jego narzeczona, Pauline Ferrand-Prévot, wprost napisała, że kask uratował mu życie.
Oficjalny komunikat opublikowany na stronie Soudal-QuickStep w środę wieczorem potwierdza powagę sytuacji. Po wypadku van Baarle trafił do szpitala, gdzie wykonano mu tomografię komputerową. Badanie przyniosło dobre wieści: nie stwierdzono uszkodzeń czaszki ani kręgosłupa. Złamanie nadgarstka wymaga jednak operacji i oznacza przedwczesne zakończenie sezonu.
„Dylan van Baarle uczestniczył w wypadku drogowym z udziałem samochodu podczas dzisiejszego treningu w Tiel w Holandii. Po zdarzeniu Dylan został przewieziony do szpitala, gdzie wykonano tomografię komputerową, która na szczęście nie wykazała uszkodzeń czaszki ani kręgosłupa. Doznał jednak złamania nadgarstka, które będzie wymagać operacji i oznacza koniec jego sezonu." - Soudal-QuickStep”
Ferrand-Prévot, francuska kolarka i narzeczona van Baarle'a, podzieliła się informacjami o wypadku na swoim Instagramie jeszcze w środę. Podziękowała ekipie za szybką reakcję i opisała dramatyczne okoliczności zdarzenia.
„Dylan miał wypadek samochodowy podczas porannego treningu. Natychmiast przetransportowano go do szpitala. Doznał silnego uderzenia w głowę; kask zdecydowanie uratował mu życie." - Pauline Ferrand-Prévot”
Ferrand-Prévot zwróciła uwagę na wyjątkowo niefortunny moment wypadku. Para zbliża się do swojego ślubu, co sprawia, że te zdarzenia są dla nich szczególnie trudnym przeżyciem. Biorąc jednak pod uwagę możliwe konsekwencje tak silnego uderzenia w głowę, informacje o braku uszkodzeń czaszki i kręgosłupa to ogromna ulga dla całego otoczenia zawodnika.
Van Baarle to doświadczony klasykoman, były zwycięzca Paryż-Roubaix, od lat jeden z najwyżej cenionych kolarzy w wyścigach jednodniowych. Fakt, że do wypadku doszło podczas zwykłego treningu na publicznych drogach, ponownie otwiera dyskusję o bezpieczeństwie kolarzy poza zawodami. Treningi na otwartych drogach wiążą się z realnym ryzykiem, na które zawodnicy mają ograniczony wpływ, niezależnie od ich doświadczenia i ostrożności.
Przypadek van Baarle'a jest też wymownym przypomnieniem o roli kasku. Ferrand-Prévot nie owijała w bawełnę: bez tego zabezpieczenia wypadek mógł skończyć się tragicznie. Holender ma teraz przed sobą operację nadgarstka i rehabilitację, ale najważniejsze, że wychodzi z tego zdarzenia bez poważnych obrażeń głowy i kręgosłupa. Do startu w przyszłym sezonie pozostaje jeszcze dużo czasu, a to daje powody do optymizmu.
Artykuł opracowany przez redakcję Kadencja na podstawie faktów.
0 komentarzy
Bądź na bieżąco z peletonem
Najważniejsze newsy, testy i trasy raz w tygodniu. Zero spamu.









