To wersja beta portalu. Intensywnie pracujemy nad pełną funkcjonalnością oraz zatowarowaniem sklepu najlepszymi produktami marek premium.
Planowany start pełnej wersji serwisu 1 września 2026.
Bez długich podjazdów" - źródło mówi „no long climbs", nie „no mountain finishes". Poza tym tytuł jest poprawny językowo.
Zdjęcie ilustracyjne · Pexels

Bez długich podjazdów" - źródło mówi „no long climbs", nie „no mountain finishes". Poza tym tytuł jest poprawny językowo.

K
Redakcja Kadencja
23 października 2026 2 min czytania

Organizatorzy Tour de France Femmes ogłosili w czwartek w Palais des Congrès w Paryżu trasę edycji 2027. Nie ma na niej indywidualnej jazdy na czas ani długich podjazdów, co wywołuje mieszane uczucia w obozie Pauline Ferrand-Prévot, głównej faworytki imprezy i zawodniczki Visma-Lease a Bike.

Dwa lata temu Ferrand-Prévot wygrała Tour de France Femmes w wielkim stylu, dominując na alpejskich etapach kończących wyścig. Był to największy sukces w jej karierze i zarazem pierwsze zwycięstwo Francuzki w tej imprezie od dziesięcioleci. W finałowej fazie wyścigu pokonała Demi Vollering o prawie cztery minuty w Châtel. Tegoroczna obrona tytułu wyglądała jednak zupełnie inaczej.

W 2026 roku Ferrand-Prévot poważnie straciła w czasówce do Dijon - na odcinku 21 km oddała Vollering i Marlen Reusser ponad dwie minuty. Potem nie mogła wrócić do czołówki na etapach przez wzgórza Ardèche i ostatecznie musiała uznać wyższość rywalek już na Mont Ventoux. Tytuł przeszedł w ręce Vollering.

W kontekście tych wydarzeń informacja o braku indywidualnej jazdy na czas w przyszłorocznej edycji to dla 34-letniej Francuzki dobra wiadomość. Nawet jej własna ekipa przyznawała, że straty w czasówce były nieuniknione, mimo że zawodniczka poświęciła sporo czasu na treningi z rowerem czasowym. Brak tego etapu w 2027 roku oznacza, że Ferrand-Prévot unika sporej porcji strat w klasyfikacji generalnej, zanim wyścig wejdzie w decydującą fazę.

Jest jednak i druga strona medalu. Zamiast indywidualnej próby czasu organizatorzy wprowadzili drużynową jazdę na czas - płaski, 18-kilometrowy odcinek wokół centrum Londynu. To absolutna nowość w historii Tour de France Femmes. Drużynowe czasówki rzadko pojawiają się w kobiecych wyścigach etapowych tej rangi, choć inne Wielkie Toury już je organizowały - w Giro d'Italia Donne taki etap był w 2021 roku, a Vuelta Femenina rozgrywała go w latach 2022-2025.

Wynik drużynowej jazdy na czas zależy od całego zespołu, więc Ferrand-Prévot nie będzie tu zdana wyłącznie na siebie. Visma-Lease a Bike to silna ekipa, zdolna do walki w tego rodzaju rywalizacji, ale takie etapy niosą ze sobą ryzyko - jeden słabszy dzień którejkolwiek z zawodniczek może kosztować cenne sekundy.

Brak długich podjazdów na trasie 2027 to z kolei wiadomość, którą trudniej jednoznacznie ocenić. To właśnie w Alpach Ferrand-Prévot dwa lata temu odjechała rywalkom i zdecydowała o zwycięstwie. Jeśli przyszłoroczna rywalizacja ma bardziej otwarty charakter i brakuje na niej górskich finiszów, pole do popisu będą miały zawodniczki o różnych profilach - sprinterki, puncheurki i zawodniczki wszechstronne.

Dyrektor wyścigu Marion Rousse, zapowiadając trasę, podkreśliła, że wyścig będzie całkowicie otwarty. Brak długich podjazdów i indywidualnej czasówki sprawia, że schemat rywalizacji jest trudny do przewidzenia - zarówno dla faworytek, jak i dla tych, które szukają niespodzianki.

Ferrand-Prévot z pewnością będzie chciała wziąć odwet za nieudaną obronę tytułu i odebrać żółtą koszulkę Vollering. Trasa 2027 daje jej kilka powodów do optymizmu, ale pytanie, czy wystarczy, by znów stanąć najwyżej na podium, pozostaje otwarte.

Artykuł opracowany przez redakcję Kadencja na podstawie faktów.

0 komentarzy

…

Bądź na bieżąco z peletonem

Najważniejsze newsy, testy i trasy raz w tygodniu. Zero spamu.