
Absencja Tadeja Pogačara w zbliżających się mistrzostwach świata w kolarstwie szosowym zmienia zasady gry dla niemal wszystkich liczących się reprezentacji. Jednak żaden kraj nie odczuje tej nieobecności tak mocno jak Słowenia - drużyna, która przez lata budowała całą swoją strategię wokół dwukrotnego mistrza świata.
Domen Novak, kolega Pogačara z UAE Team Emirates-XRG, mówi wprost: bez swojego lidera Słoweńcy muszą wymyślić się na nowo. Co więcej, sam Novak - uczestnik każdych mistrzostw świata od 2020 roku, który za każdym razem kończył wyścig jako DNF (nie ukończył trasy) - tym razem w ogóle nie przyjedzie na start.
„Nasza taktyka zmieni się bardzo dużo.”
- Domen Novak
W poprzednich edycjach mistrzostw Novak pełnił konkretną, dobrze zdefiniowaną rolę: był lokomotywą słoweńskiego pociągu w pierwszej części trasy. Przez 150-200 kilometrów ciągnął grupę i narzucał tempo dla Pogačara, a po wykonaniu swojej roboty opuszczał wyścig. To był plan działający jak zegarek - dopóki istniał powód, żeby go realizować.
Teraz tego powodu nie ma. Jak wyjaśnia 31-letni Novak, zamiast na mistrzostwa świata jedzie na CRO Race, czyli Tour of Croatia, który odbędzie się w dniach 22-27 września.
„Nie jadę na mistrzostwa, bo jadę na Tour of Croatia i to duża zmiana. Dla nas to zmienia bardzo wiele, zwłaszcza dla mnie - co miałbym tam robić? Nie mamy liderów, więc nie ma sensu ciągnąć przez cały dzień.”
- Domen Novak
Novak był jednym z zaledwie czterech kolarzy UAE Team Emirates-XRG, którzy ukończyli Vueltę a España, gdzie rozmawiał z Cyclingnews. Jego słowa pokazują, jak bardzo architektura słoweńskiej strategii opierała się na jednym człowieku.
Bez Pogačara słoweńska kadra wygląda jednak całkiem ciekawie. Niespodzianką w składzie okazał się Primož Roglič z ekipy Red Bull, którego obecność ogłoszono przy okazji startu Vuelty. Obok niego w drużynie znajdą się Matej Mohorič, Jakob Omrzel i Jan Tratnik - zawodnicy z doświadczeniem i umiejętnościami, ale bez Pogačara pozbawieni naturalnego centrum dowodzenia.
Novak sugeruje, że nowa taktyka Słowenii będzie wymagała cierpliwości i wyczucia momentu. Zamiast dominować od pierwszych kilometrów, jego koledzy powinni oszczędzać siły przez cały wyścig i szukać okazji dopiero wtedy, gdy peleton zacznie się kruszyć.
„Powinniśmy czekać przez cały dzień, a potem zacząć szukać szans, kiedy inni zaczną odpadać.”
- Domen Novak
„Bez Tadeja i tak nie miałbym tego samego zadania, a dostanie się do ucieczki będzie trudne. Nie sądzę, żeby pozwolili nam zbytnio się wychylić. Dlatego jadę do Chorwacji.”
- Domen Novak
To podejście - defensywne, reaktywne, oparte na czekaniu na błędy rywali - jest zupełnym przeciwieństwem stylu, do którego Słowenia zdążyła przyzwyczaić kibiców. Przez lata to oni dyktowali warunki w drugiej połowie wyścigu, bo wcześniej Novak i spółka już zadbali o właściwe tempo i selekcję. Teraz role się odwracają: Słoweńcy będą musieli grać na przeczekanie i liczyć na to, że faworytom innych ekip zakręci się noga.
Mistrzostwa świata bez Pogačara to nie tylko inna lista startowa - to zupełnie inny wyścig, w którym zasady dystrybucji sił i hierarchia zespołów ulegają przetasowaniu. Słowenia, zamiast rozdawać karty, będzie musiała uważnie obserwować, co zrobią inni.
Artykuł opracowany przez redakcję Kadencja na podstawie faktów.
0 komentarzy
Bądź na bieżąco z peletonem
Najważniejsze newsy, testy i trasy raz w tygodniu. Zero spamu.











