
Organizatorzy Giro d'Italia odsłonili w Rzymie trasę edycji 2027. To propozycja z myślą o najlepszych górskich kolarzach świata: podwójne wjazdy na Mortirolo, powrót na Passo Gavia po ponad dekadzie przerwy i klasyczny finisz na Monte Zoncolan. Wyścig czeka jednak również na dobrego specjalistę od jazdy na czas, bo dwie jazdy indywidualne na czas mogą zachwiać klasyfikacją generalną na korzyść zawodników wszechstronnych.
Prezentacja odbyła się we wtorek w Rzymie. Organizatorzy z RCS Sport ujawnili, że trasa liczy 3418 km i poprowadzi z Triestu, leżącego blisko granicy słoweńskiej, aż do Rzymu. Wyścig zainauguruje Grande Partenza w sobotę 8 maja, a całość - 21 etapów i dwa dni odpoczynku - zakończy się w niedzielę 30 maja. Łączna suma przewyższeń wynosi 50 250 metrów. Po dwóch edycjach ze startami poza granicami Włoch Giro wraca do włoskich korzeni, a trasa skupia się głównie na północy kraju.
Sercem trasy są etapy górskie. Mortirolo - jeden z najtrudniejszych podjazdów w historii wyścigu - zostanie pokonany dwukrotnie na 16. etapie, który organizatorzy oficjalnie uznają za etap królewski. Finisz tego dnia zaplanowano w miejscowości Aprica. W ten sam etap wkomponowane zostanie też Passo Gavia, które po raz ostatni gościło Giro w 2014 roku. Ta legendarna przełęcz, wznosząca się na wysokość 2600 metrów, wraca na mapę wyścigu po ponad dekadzie nieobecności. Na trasie pojawi się również Monte Zoncolan, kultowy dla kolarstwa górskiego szczyt. Łącznie zaplanowano siedem finiszów na szczytach, rozłożonych zarówno w Apeninach, jak i w Alpach.
Dla sprinterów i specjalistów od ucieczek również przewidziano kilka etapów, choć wyścig ewidentnie krojono z myślą o klasycznych kolarzach górskich. Wyjątek stanowią dwie jazdy na czas, które mogą komplikować rachunki w klasyfikacji generalnej. Pierwsza to górska czasówka do Campo di Giove - wymagający sprawdzian nawet dla zawodników preferujących wspinaczkę. Druga rozegrana zostanie na słynnym torze wyścigowym w Monzie - płaski test sprzyjający typowym specjalistom od jazdy na czas.
Właśnie te dwie próby indywidualne sprawiają, że RCS liczy na przyciągnięcie takich zawodników jak Remco Evenepoel. Belg jest jednym z najlepszych specjalistów od jazdy na czas na świecie, a jednocześnie potrafi radzić sobie w górach na poziomie ścisłej czołówki. Sęk w tym, że Evenepoel niemal na pewno wystartuje w Tour de France 2027, a połączenie obu wielkich tourów może nie pasować do planów jego ekipy. W takiej sytuacji organizatorzy będą musieli szukać innej gwiazdy na listę startową.
Aktualny mistrz Jonas Vingegaard nie jest spodziewany na starcie w 2027 roku. Tadej Pogačar, który wygrał Giro w 2024 roku, najprawdopodobniej skupi się w przyszłym sezonie na Tour de France i Vueltę a España. To oznacza, że główny faworyt wyścigu pozostaje na razie nieznany, a rywalizacja o różową koszulkę - maglia rosa - może być wyjątkowo otwarta.
W 2027 roku mija dokładnie 10 lat od historycznego triumfu Toma Dumoulina w Giro d'Italia - pierwszego wielkotourowego zwycięstwa tego holenderskiego kolarza. To symboliczne przypomnienie, że wyścig potrafi wyłonić niespodziewanego zwycięzcę, zwłaszcza gdy trasa premiuje zawodników kompletnych, zdolnych zarówno do walki w górach, jak i do zdobywania sekund na odcinkach indywidualnych.
Trasa 2027 roku to balans między brutalnymi podjazdami a szansami dla kolarzy wszechstronnych. Siedem szczytowych finiszów i 50 250 metrów łącznego przewyższenia zagwarantują selekcję na każdym etapie górskim, ale dwie jazdy na czas - w tym jedna pod górę - sprawią, że maglia rosa może trafić na ramiona kogoś, kto ograniczy straty zarówno na Mortirolo, jak i na torze w Monzie. Kto stanie na starcie w Trieście jako główny faworyt, okaże się zapewne dopiero wiosną przyszłego roku.
Artykuł opracowany przez redakcję Kadencja na podstawie faktów.
0 komentarzy
Bądź na bieżąco z peletonem
Najważniejsze newsy, testy i trasy raz w tygodniu. Zero spamu.









