
Organizatorzy Giro d'Italia Women zaprezentowali we wtorek w Rzymie trasę edycji 2027. Wyścig będzie krótszy niż w ubiegłym roku, za to znacznie bardziej wymagający pod względem przewyższeń - i to od startu aż do mety. Trasę zaprojektowano z myślą o czystych wspinaczkach, a finał u stóp Mont Blanc może okazać się jednym z najtrudniejszych zakończeń w historii kobiecego Giro.
38. edycja Giro d'Italia Women odbędzie się w dniach od 29 maja do 6 czerwca 2027 roku. Warto przy tym zaznaczyć, że będzie to dopiero czwarty wyścig zorganizowany przez RCS Sport - spółkę odpowiedzialną za męskie Giro d'Italia. Od momentu przejęcia tej imprezy firma konsekwentnie podnosi poprzeczkę, czyniąc wyścig coraz bardziej wymagającym. Trasa na 2027 rok jest tego najlepszym dowodem.
Łączny dystans dziewięciu etapów wyniesie 1132 km, czyli o około 20 km mniej niż w poprzedniej edycji. Mimo to suma przewyższeń wzrośnie o 500 metrów, a aż trzy etapy będą miały co najmniej 3500 metrów podjazdów. Dla sprinterek i zawodniczek wszechstronnych trasa ta nie pozostawia złudzeń - liczyć się będą wyłącznie wspinaczki.
Wyścig wystartuje w nadmorskim kurorcie Viareggio w Toskanii, skąd peleton ruszy wzdłuż wybrzeża przez Ligurię. Po krótkim epizodzie w Emilii-Romanii zawodniczki wjadą do Lombardii i po raz pierwszy w wyścigu zmierzą się z prawdziwymi górami. Finałowe dwa etapy rozegrane zostaną w Valle d'Aosta - najmniejszym regionie Włoch, który od lat gości największe górskie rozstrzygnięcia tamtejszych wyścigów.
Na program złożą się między innymi dwa finały na szczytach podjazdów oraz górska jazda indywidualna na czas. Jednak to ostatni etap przykuwa uwagę najbardziej. Organizatorzy ochrzcili go mianem „etapu Monte Bianco" - zostanie rozegrany na włoskim zboczu Mont Blanc, najwyższej góry Europy Zachodniej. Zawodniczki zmierzą się na nim z blisko 4000 metrami wspinaczki. Trudno wyobrazić sobie bardziej wymagające zakończenie wieloetapowego wyścigu.
Cały wyścig utrzymany jest w północno-zachodnich Włoszech. To spójny geograficznie projekt, który pozwala organizatorom budować napięcie etap po etapie - od falistego otwarcia na toskańskim wybrzeżu, przez liguryjskie serpentyny, aż po alpejskie szczyty w finale. Taka konstrukcja trasy sprawia, że górskie etapy nie są wyrwane z kontekstu, lecz stanowią naturalne uwieńczenie tygodniowej rywalizacji.
Przy tak ambitnym planie trasy kluczowe pytanie brzmi: czy do startu przystąpią największe gwiazdy kobiecego peletonu. Organizatorzy liczą przede wszystkim na Demi Vollering z ekipy FDJ United-SUEZ, zwyciężczynię poprzedniej edycji i posiadaczkę maglia rosa. Na razie nie wiadomo, czy Holenderka zdecyduje się bronić tytułu, lecz trudno sobie wyobrazić, by taki wyścig jej nie kusił.
Profil trasy wyraźnie sprzyja też Kasi Niewiadomiej-Phinney. Po jej drugim miejscu na Tour de France Femmes avec Zwift 2026 wyścig z wieloma długimi podjazdami, górską czasówką i finałem w Alpach pasuje do jej mocnych stron jak ulał. Polka startować będzie w barwach nowego zespołu Lidl-Trek, co dodatkowo buduje oczekiwanie wokół jej potencjalnego udziału.
W gronie faworytek wymienia się również Paulę Blasi, nową gwiazdę klasyfikacji generalnej po triumfie na Vuelcie a España Femenina. Co ciekawe, zdaniem organizatorów trasa 2027 pasuje jej znacznie lepiej niż jej nowej koleżance z ekipy Movistar, Marlen Reusser. To może skłonić Blasi do wyboru właśnie Giro zamiast innych wiosennych celów.
Choć do startu w Viareggio pozostaje jeszcze ponad sześć miesięcy, już teraz widać, że RCS Sport postawiło kolejny krok w kierunku uczynienia Giro d'Italia Women prawdziwym testem dla najlepszych wspinaczek w kobiecym kolarstwie. Więcej przewyższeń, trudniejsze etapy i finał na jednym z najbardziej ikonicznych masywów Alp - to brzmi jak propozycja, której żadna górska specjalistka nie powinna odrzucać.
Artykuł opracowany przez redakcję Kadencja na podstawie faktów.
0 komentarzy
Bądź na bieżąco z peletonem
Najważniejsze newsy, testy i trasy raz w tygodniu. Zero spamu.










