
Dramatyczne sceny rozegrały się w sobotę rano na starcie Il Lombardia - jednego z najważniejszych jednodniowych wyścigów w kalendarzu. Peleton odmówił startu i przez pełne pięć minut stał nieruchomo w centrum Bergamo. To bezprecedensowy protest w świecie kolarstwa zawodowego, wymierzony w rosnącą liczbę incydentów zagrażających zdrowiu i życiu kolarzy.
Na kilka minut przed planowaną godziną startu uwagę obserwatorów przykuło spotkanie przy linii startowej: Remco Evenepoel z ekipy Red Bull-Bora-Hansgrohe, Tom Pidcock (Pinarello-Q36.5) oraz Giulio Ciccone (Lidl-Trek) podeszli do kierownictwa wyścigu. Widać było, że rozmowy mają poważny charakter, choć oficjalna ceremonia startowa trwała normalnie. Konferencjer wyścigu odliczył ostatnie dziesięć sekund. Kiedy padł sygnał startu, żaden zawodnik się nie ruszył.
Po około dwóch minutach bezruchu konferencjer stwierdził przez mikrofon, że wystąpiło „pewne opóźnienie". Wtedy Evenepoelowi wręczono mikrofon i belgijski kolarz zwrócił się bezpośrednio do zebranych kibiców i organizatorów wyścigu.
„Przemówię po angielsku w imieniu całego peletonu - i nie tylko kolarzy tu obecnych, ale wszystkich zawodowców w kolarstwie.”
- Remco Evenepoel
Protest nie wziął się znikąd. W ciągu kilku poprzednich dni włoskie klasyki przyniosły serię poważnych incydentów: podczas Tre Valli Varesine na trasę wjechały pojazdy, a motocykliści policyjni zderzyli się z kolarzami. To jednak nie jedyne zdarzenia, które wywołały falę niepokoju w środowisku. Zaledwie kilka tygodni wcześniej Finlay Tarling zginął po tym, jak kierowca samochodu wjechał na trasę Volty ao Portugal. Śmierć kolarza wstrząsnęła całą społecznością kolarską i sprawiła, że temat bezpieczeństwa na trasach wyścigowych przestał być abstrakcyjnym postulatem, a stał się pilną koniecznością.
Kolarze od dłuższego czasu wskazują, że organizacja ruchu na trasach wyścigowych w wielu krajach pozostawia wiele do życzenia. Problem nie dotyczy wyłącznie Włoch ani Portugalii - pojazdy nieuprawnione pojawiają się na trasach wyścigów na całym świecie, a konsekwencje bywają tragiczne. Sobotni protest to sygnał, że zawodnicy nie zamierzają dłużej czekać na działania ze strony organizatorów i instytucji odpowiedzialnych za bezpieczeństwo.
Pięciominutowe zatrzymanie na starcie Il Lombardia to gest, który trudno zignorować. Wyścig nosi miano „wyścigu opadających liści" i zamyka sezon klasyków monumentalnych - jego prestiż sprawia, że właśnie tutaj protest stał się widoczny dla całego świata. Evenepoel, Pidcock i Ciccone - trzej zawodnicy z różnych ekip i różnych krajów - reprezentowali peleton jako całość, a słowa belgijskiego kolarza o tym, że przemawia w imieniu wszystkich zawodowców, nadały protestowi wymiar ogólnoświatowy.
Il Lombardia ostatecznie ruszyło, jednak pytanie o bezpieczeństwo na trasach wyścigowych pozostaje otwarte. Sobotnie zdarzenia w Bergamo pokażą, czy organizatorzy i władze kolarstwa są gotowi wyciągnąć realne wnioski.
Artykuł opracowany przez redakcję Kadencja na podstawie faktów.
0 komentarzy
Bądź na bieżąco z peletonem
Najważniejsze newsy, testy i trasy raz w tygodniu. Zero spamu.











