
Elisa Longo Borghini zajęła czwarte miejsce w wyścigu ze startu wspólnego kobiet elity na mistrzostwach Europy w kolarstwie szosowym w Słowenii. Włoszka była blisko podium, ale seria zdarzeń w finale - w tym upadek rywalki i błąd w ustawieniu - przekreśliła jej szanse na medal.
Wyścig odbył się w sobotę, a zwycięstwo wywalczyła Demi Vollering z Holandii. Holenderka odjechała samotnie i nikt jej nie dogonił. Longo Borghini ukończyła wyścig czwarta, na tym samym czasie co trzecia Marlen Reusser ze Szwajcarii, co oznacza, że o medalowym miejscu zdecydowały ułamki sekund na finiszowym odcinku.
Trasa prowadziła przez dwa okrążenia wokół miejscowości Šenčur, a kluczowym punktem był stromy podjazd do Možjanicy. Longo Borghini i reprezentacja Włoch przejęły kontrolę nad wyścigiem, gdy zbliżał się decydujący fragment trasy. Wcześniej Holenderki neutralizowały ucieczkę dwóch zawodniczek, które odskoczyły na początku wyścigu. Włoszka aktywnie angażowała swoje koleżanki z drużyny, by peleton był dobrze ustawiony przed wejściem na obwód finiszowy.
Na pierwszym wjeździe na Možjanicę tempo narzuciły Holenderki. Spośród stawki tylko siedem zawodniczek utrzymało się w czołówce przez szczyt i przejazd przez linię mety, po czym grupa weszła na ten sam podjazd po raz drugi. Właśnie tutaj Longo Borghini zaczęła tracić kontakt. Vollering zaatakowała na szczycie wzniesienia i odjechała rywalkom. Włoszka znalazła się za czołówką, ale nie złożyła broni - walczyła o powrót do grupy pościgowej i wspólnie z Reusser oraz Katarzyną Niewiadoma-Phinney z Polski pracowała nad dogonieniem liderki.
Plan rozpadł się dopiero w ostatnim zakręcie przed metą. Niewiadoma-Phinney upadła, co wybiło Longo Borghini z obranej linii i uniemożliwiło jej skuteczny sprint. Włoszka finiszowała czwarta, tracąc medal w sposób, który trudno nazwać inaczej niż pechowym - choć sama przyznała, że częściowo odpowiada za to złe ustawienie.
„Czułam, że popełniłam błąd debiutantki na ostatnim zakręcie. Chciałam go wziąć jako druga, ale Kasia się pośliznęła i trochę wybiła mnie z mojej linii. Nikt nie jest temu winny - to się zdarza w kolarstwie. Powinnam być sprytniejsza i dzisiaj taka nie byłam. Jestem rozczarowana sobą, jeśli chodzi o ustawienie, ale poza tym - wszystko w porządku.”
- Elisa Longo Borghini
Longo Borghini opisała dynamikę wyścigu w sposób taktycznie przejrzysty. Pierwsze okrążenie było dla niej względnie spokojne i nie musiała się forsować ponad miarę. Drugie zmusiło ją do jazdy na własnym rytmie, a zawodniczka dobrze zdawała sobie sprawę z tego, że przekroczenie własnych możliwości skończyłoby się nagłą utratą sił i odpadnięciem z czołówki. Zachowała zatem rezerwę, co pozwoliło jej dotrzeć do finiszu w gronie walczących o podium.
„Pierwsze okrążenie było dość spokojne. Na drugim musiałam jechać we własnym tempie i wiedziałam, że nie mogę przekraczać limitów, bo inaczej by mnie wysadziło. Głupi błąd debiutantki odebrał mi medal, ale to w porządku.”
- Elisa Longo Borghini
Wynik jest tym bardziej gorzki, że Longo Borghini zaprezentowała waleczną jazdę i aktywną taktykę zespołową. Włoska drużyna wykonała solidną pracę w kluczowym momencie wyścigu, a sama liderka przetrwała selekcję na najtrudniejszym podjeździe i skutecznie goniła czołówkę. Medal był w zasięgu ręki - i ostatecznie nie trafił do Włoszki z powodu zdarzeń, które rozstrzygnęły się w ciągu kilku ostatnich sekund wyścigu.
| Poz. | Zawodniczka | Reprezentacja |
|---|---|---|
| 1 | Demi Vollering | Holandia |
| 3 | Marlen Reusser | Szwajcaria |
| 4 | Elisa Longo Borghini | Włochy |
Artykuł opracowany przez redakcję Kadencja na podstawie faktów.
0 komentarzy
Bądź na bieżąco z peletonem
Najważniejsze newsy, testy i trasy raz w tygodniu. Zero spamu.











