
Demi Vollering zdobyła złoty medal mistrzostw Europy w kolarstwie szosowym kobiet, które rozegrano w Słowenii. Holenderki zaprezentowały wzorcową pracę zespołową - pod wieloma względami podobną do tej, jaką dzień wcześniej pokazali mężczyźni ze Stanów Zjednoczonych na mistrzostwach świata w Montrealu, gdzie Brandon McNulty triumfował dzięki perfekcyjnemu wsparciu całej ekipy. Dwa kraje, dwa różne kontynenty, jeden pomysł: drużynowa kontrola wyścigu od pierwszych do ostatnich kilometrów.
Wyścig kobiet toczył się na trasie wychodzącej z Lublany w kierunku północnym. Kurs był pofałdowany, z krótkimi i stromymi podjazdami - typ trasy wymagający zarówno dużej mocy, jak i dobrego wyczucia tempa w decydujących momentach. Vollering od dawna uchodzi za jedną z najlepszych zawodniczek właśnie na takich odcinkach i Holenderki doskonale zdawały sobie z tego sprawę. W odróżnieniu od Amerykanów, którzy w Montrealu musieli działać cierpliwie i czekać na swój moment, reprezentacja Holandii przejęła inicjatywę od samego startu i nie oddała jej aż do linii mety.
Kluczową postacią w pierwszej fazie wyścigu była Lorena Wiebes. Znana przede wszystkim jako jedna z czołowych sprinterek peletonu, w Słowenii całkowicie zamieniła swój naturalny atut na rolę domestique - zawodniczki pracującej wyłącznie dla liderki. Przez 60 kilometrów kontrolowała sytuację z przodu grupy, neutralizując kolejne ucieczki i pilnując, by czołówka nie odskoczyła na zbyt dużą odległość. Taka praca wymaga niezwykłej dyscypliny i fizycznego poświęcenia, tym bardziej że Wiebes z natury predysponowana jest do ról zupełnie innych - finiszowych, a nie pomocniczych.
W tym czasie obowiązki rozkładano sprawiedliwie. Amber Kraak przejmowała pracę od Wiebes, gdy ta potrzebowała chwili oddechu. Riejanne Markus i Karlijn Swinkels prowadziły peleton przed pierwszym podejściem pod główny podjazd. Gdy nachylenie drogi zaczęło rosnąć, do akcji wkroczyła Femke de Vries - jej atak na stromych fragmentach rozbił grupę na kawałki i wyraźnie przetrzebił peleton. Ten sam schemat powtórzył się w ostatnim okrążeniu: de Vries zredukowała grupę do zaledwie czterech zawodniczek, a Puck Pieterse doprowadziła do ostatecznego odjazdu Vollering, która wygrała w wielkim stylu.
Na podium obok Vollering stanęła właśnie Pieterse - koleżanka z drużyny - ze srebrnym medalem na szyi. Dwa pierwsze miejsca dla jednej reprezentacji to rzadki widok na mistrzostwach tej rangi i najlepszy możliwy dowód na to, że holenderski plan taktyczny został wykonany bezbłędnie. Złoto i srebro w jednym wyścigu mówią same za siebie.
„To był naprawdę piękny wyścig i myślę, że znowu pokazałyśmy tu doskonałe ściganie. Naprawdę cieszyłam się tą rywalizacją, a zakończyć ją w ten sposób - i jeszcze z Puck na drugim miejscu - to dla nas wszystkich spełnienie marzeń. Nigdy się o nic nie martwiłam, wiem, że mogę im wszystkim ufać z całego serca. To była ogromna przyjemność ścigać się dzisiaj w ten sposób. Byłyśmy w kontroli od startu do samej mety, więc jestem bardzo dumna ze wszystkich, które wzięły udział. Myślę, że to piękne, że każda dziewczyna miała swój wkład w ten wyścig - jakby każda z nich była częścią zwycięstwa i drugiego miejsca. To jest naprawdę satysfakcjonujące dla nas wszystkich.”
- Demi Vollering
Słowa Vollering dobrze oddają charakter całego przedsięwzięcia. Zawodniczka podkreśliła nie tylko własną radość ze złotego medalu, ale przede wszystkim wartość pracy zespołowej. W jej relacji widać, że sukces traktuje jako wspólne osiągnięcie - nie indywidualny popis. To rzadka cecha u zawodniczki o tak wysokiej klasie.
Wyścig kobiet był może mniej dramatyczny niż starty w grupie mężczyzn - mniejszy peleton, łagodniejsza dynamika trasy - jednak pod względem wykonania planu drużyna holenderska nie miała sobie równych. Każda zawodniczka dokładnie wiedziała, kiedy i jak pracować, a efekt zbiorowej roboty był widoczny gołym okiem przez całą rywalizację. Na trasie z Lublany na północ Holandia pokazała modelowy przykład tego, jak kolektyw może być silniejszy niż suma swoich części.
Vollering triumfowała na trasie, która jej odpowiadała, Pieterse uzupełniła podium jako jej najbliższa towarzyszka wyścigu, a pozostałe zawodniczki holenderskiej reprezentacji - Wiebes, Kraak, Markus, Swinkels i de Vries - zadbały o to, żeby liderka mogła skupić się wyłącznie na decydującym ataku. Mistrzowski wyścig drużyny, który zakończył się mistrzowskim wynikiem.
Artykuł opracowany przez redakcję Kadencja na podstawie faktów.
0 komentarzy
Bądź na bieżąco z peletonem
Najważniejsze newsy, testy i trasy raz w tygodniu. Zero spamu.










