
Tadej Pogačar nie wystartował w mistrzostwach Europy w kolarstwie szosowym, które odbyły się w Słowenii, ale i tak pojawił się na trasie wyścigu - tyle że nie na rowerze, lecz w samochodzie dyrektora wyścigu. Słoweniec machał do kibiców zgromadzonych przy podjeździe na Možjancę i na mecie w Šenčurze, gdzie fetowali go jak bohatera.
Oficjalną odpowiedź na pytanie, czy gwiazdor UAE Team Emirates-XRG wystąpi w mistrzostwach, przyniosła środowa decyzja słoweńskiej federacji kolarskiej, która opublikowała skład kadry bez jego nazwiska. Pogačar wycofał się z rywalizacji po kraksie na Vuelcie a España, do której doszło kilka tygodni wcześniej i która zmusiła go do przerwania startu w tym wyścigu.
Mimo to zawodnik sam przyznaje, że początkowo nie godził się łatwo z tą decyzją.
„Jestem z powrotem na rowerze od tygodnia, jeżdżę na zewnątrz od czasu wypadku. Wiem, że moja forma jest naprawdę zła i nie mam ochoty dziś ścigać się.”
- Tadej Pogačar
„Jeszcze tydzień czy dwa tygodnie temu bardzo chciałem być na starcie.”
- Tadej Pogačar
Słowa te Pogačar wypowiedział z uśmiechem w rozmowie z Eurosportem, dając do zrozumienia, że rozumie swoją sytuację, choć emocje nie były mu obojętne. Po tygodniu jazdy na rowerze od chwili kontuzji ma już realną ocenę własnego stanu - i wie, że ściganie się w tych warunkach nie miałoby sensu. Podkreśla, że nie ma żalu o podjętą decyzję, nawet jeśli kilka tygodni temu wyobrażał sobie inny scenariusz.
Mistrzostwa Europy rozgrywane na słoweńskich drogach to dla tamtejszych kibiców wyjątkowe przeżycie. Kibice licznie stawili się zarówno przy podjeździe na Možjancę, jak i na mecie w Šenčurze, licząc zapewne na choćby symboliczny kontakt ze swoim idolem. Pogačar nie zawiódł ich oczekiwań - nawet z miejsca pasażera potrafił sprawić, że jego obecność była odczuwalna.
Trudniejsza sytuacja dotyczy jego narzeczonej, Urški Žigart. Zawodniczka ekipy AG Insurance-Soudal ponownie złamała szczękę podczas kraksy na Faun Tour Femmes we wrześniu i musiała opuścić sobotnią edycję wyścigu kobiet, rozgrywaną na rodzinnych drogach. Dla zawodniczki będącej w dobrej formie to wyjątkowo przykra sytuacja.
„Nawet wczoraj, gdy oglądaliśmy wyścig kobiet, Urška mówiła: »ojej, powinnam tam być«, bo czuła się naprawdę świetnie. Kiedy masz dobrą formę, to jest ciężko patrzeć na wyścig i wiedzieć, że mogłaś być jego częścią.”
- Tadej Pogačar
Fakt, że oboje czołowych słoweńskich kolarzy musieli oglądać wyścig z boku z powodu kontuzji, był bez wątpienia bolesnym doświadczeniem - i to zwłaszcza dla Žigart, która - jak sam Pogačar przyznał - czuła się przed urazem wyjątkowo dobrze. Kraksa na Faun Tour Femmes we wrześniu pozbawiła ją szansy na start w wyścigu na własnych drogach, w obecności własnych kibiców. To okoliczność, która boli podwójnie: nie tylko ze względu na ból fizyczny, lecz także przez świadomość zmarnowanej szansy w chwili, gdy forma była po jej stronie.
Artykuł opracowany przez redakcję Kadencja na podstawie faktów.
0 komentarzy
Bądź na bieżąco z peletonem
Najważniejsze newsy, testy i trasy raz w tygodniu. Zero spamu.








