
Tadej Pogačar wyjaśnił w końcu, co tak naprawdę spowodowało jego upadek na Vuelcie a España, i zdradził, jakie ma plany na przyszły sezon. Słoweński lider UAE Team Emirates-XRG przemówił przy okazji charytatywnego turnieju golfowego w ojczyźnie, kładąc kres spekulacjom na temat wypadku.
Przypomnijmy: Pogačar prowadził w klasyfikacji generalnej Vuelty, gdy na 8. etapie wypadł z trasy z dużą prędkością. Doznał wstrząsu mózgu, złamania obojczyka oraz urazu kręgosłupa, co zmusiło go do natychmiastowego zakończenia sezonu. W mediach pojawiły się różne wersje wydarzeń dotyczące przyczyny upadku. Pogačar postanowił uciąć te spekulacje jednym zdaniem:
„To był duży kamień. Wszystko inne to fake newsy.”
- Tadej Pogačar
Słoweńska gwiazda wypowiedziała się dla krajowego nadawcy RTVSlo podczas imprezy w Arboretum w Volčji Potoku. Rekonwalescencja po kontuzji jest już niemal zakończona - kolarzowi brakuje tylko powrotu do startów, bo do treningów wrócił już wcześniej. Ostatnio jeździ zarówno na trenażerze, jak i na drogach. Jak sam przyznał, miniony tydzień to dla niego oficjalny start nowego sezonu przygotowawczego.
„W zeszłym tygodniu zacząłem nowy sezon i teraz będę stopniowo budował formę na przyszłość.”
- Tadej Pogačar
Celem jest osiągnięcie wysokiej dyspozycji przed 1 stycznia 2027 roku. Powrót do treningów zarówno w terenie, jak i na trenażerze pokazuje, że proces odbudowy formy przebiega sprawnie i zgodnie z planem.
Nieobecność Pogačara na Vuelcie odcisnęła wyraźne piętno na końcówce sezonu - zmieniła układ sił w całej stawce i sprawiła, że rywalizacja w ostatnich tygodniach potoczyła się zupełnie inaczej, niż wszyscy oczekiwali. Teraz uwaga środowiska skupia się już na roku 2027, a sam zainteresowany wyjątkowo wyraźnie nakreślił swoje ambicje.
Jeśli chodzi o plany na przyszły rok, Pogačar ma na celowniku trzy imprezy. Pierwsza to Tour de France, gdzie będzie gonił rekordowe szóste zwycięstwo w klasyfikacji generalnej. Druga to mistrzostwa świata. Trzecia to właśnie Vuelta a España - wyścig, który w tym roku musiał opuścić z powodu kontuzji.
„Marzeniem na przyszły rok byłoby oczywiście połączenie mistrzostw świata z Tourem i Vueltą. Jeśli Vuelta jakoś nie wyszła w tym roku... nawet jeśli wolałbym pojechać na Giro, muszę w którymś momencie zaliczyć Vueltę. Myślę, że to będzie cel na przyszły rok.”
- Tadej Pogačar
To ważna deklaracja. Pogačar daje do zrozumienia, że niezaliczenie Vuelty w 2026 roku - choć spowodowane wypadkiem, a nie słabością sportową - traktuje jako niedokończoną sprawę. Zamiast sięgać po Giro d'Italia, które sam przyznał, że wolałby przejechać, stawia na dokończenie tego, co przerwał upadek na hiszpańskich drogach. W kolarstwie wielkich tourów takie motywacje potrafią być równie silnym napędem co czysto sportowe ambicje.
Warto też zaznaczyć, że Pogačar wprost wymienił mistrzostwa świata jako jeden z trzech priorytetów - a to oznacza, że w sezonie 2027 będzie starał się łączyć wielkie wyścigi etapowe z rywalizacją o tęczową koszulkę. To ambitny program, który niewielu zawodników w historii kolarstwa próbowało realizować jednocześnie.
Po imprezie w Słowenii Pogačar uda się do Abu Dhabi, gdzie czekają go obowiązki sponsorskie oraz coroczny festiwal kolarski organizowany przez ekipę UAE Team Emirates-XRG. Wizyta w Zjednoczonych Emiratach Arabskich to jednak nie tylko promocja - Pogačar traktuje ją również jako okazję do rozmów z zarządem drużyny o konkretnych planach na następny sezon.
„Skoro już skończyłem przerwę między sezonami, będziemy już konkretnie rozmawiać o tym, co zrobimy w przyszłym roku.”
- Tadej Pogačar
Pogačar wraca więc po trudnym zakończeniu sezonu z jasno wytyczonymi celami i wyjaśnionymi okolicznościami kontuzji. Kamień na hiszpańskiej drodze zamknął jeden rozdział - teraz zaczyna się budowanie kolejnego.
Artykuł opracowany przez redakcję Kadencja na podstawie faktów.
0 komentarzy
Bądź na bieżąco z peletonem
Najważniejsze newsy, testy i trasy raz w tygodniu. Zero spamu.








