To wersja beta portalu. Intensywnie pracujemy nad pełną funkcjonalnością oraz zatowarowaniem sklepu najlepszymi produktami marek premium.
Planowany start pełnej wersji serwisu 1 września 2026.
Pogačar po kraksie na Vuelcie: „Cieszę się, że w ogóle żyję
Zdjęcie ilustracyjne · Pexels

Pogačar po kraksie na Vuelcie: „Cieszę się, że w ogóle żyję

K
Redakcja Kadencja
31 października 2026 2 min czytania

Tadej Pogačar ujawnił, że jego kontuzje po upadku na Vuelcie a España były znacznie poważniejsze, niż wynikało z pierwszych doniesień. Słoweński kolarz, pięciokrotny zwycięzca Tour de France, doznał złamania aż trzech kręgów, co wyszło na jaw dopiero kilka tygodni po wypadku.

Bezpośrednio po kraksie informowano o wstrząśnieniu mózgu, złamaniu lewego obojczyka, stabilnym złamaniu kręgu szyjnego C7 oraz różnych skaleczeniach i stłuczeniach. Obraz okazał się jednak niepełny. Dopiero kolejne badania, wykonane dwa tygodnie po zdarzeniu, ujawniły pełną skalę urazów.

„To właściwie zabawna historia. Dwa tygodnie temu byłem w Słowenii i poszedłem na kolejne badanie tomografem. Wiedziałem, że mam złamanie C7, ale okazało się, że mam jeszcze dwa kolejne złamane kręgi: T1 i T2.”

- Tadej Pogačar

Złamania dotyczyły zatem nie tylko kręgu szyjnego C7, ale również dwóch sąsiednich kręgów piersiowych: T1 i T2. To ważne rozróżnienie, ponieważ kręgi szyjne tworzą odcinek szyi, a kręgi piersiowe leżą niżej, w górnej części pleców - oba obszary są newralgiczne dla każdego, kto regularnie spędza wiele godzin w charakterystycznej pozycji na rowerze.

„Cieszę się, że nie pojechałem na mistrzostwa Europy, które były moim pierwotnym celem. Kiedy zobaczyłem, że mam trzy złamane kręgi? Po prostu cieszę się, że żyję - że w ogóle stoję.”

- Tadej Pogačar

Pogačar przyznał to w rozmowie z Jacobem Whiteheadem dla „The Athletic". Start w mistrzostwach Europy był początkowo brany pod uwagę jako jeden z celów po Vuelcie, jednak ostatecznie do niego nie doszło. Z perspektywy czasu kolarz z UAE Team Emirates ocenia tę decyzję jako fortunną.

Dwa tygodnie po upadku były dla Pogačara wyjątkowo trudne. Wstrząśnienie mózgu powodowało nudności i zawroty głowy, co zaburzało jego koordynację i zmuszało do odroczenia powrotu na rower - nawet na trenażer. To znaczące, bo dla zawodowych kolarzy przerwa w treningu, zwłaszcza w połączeniu z poważnymi urazami, oznacza konieczność ostrożnego i stopniowego odbudowywania formy.

Teraz, kilka tygodni po wypadku, Słoweniec wrócił zasadniczo do normalnego trybu funkcjonowania, choć wciąż zachowuje pewne środki ostrożności.

„Nie odczuwam już dyskomfortu. Muszę uważać, żeby nie upaść na rowerze ani nie dźwigać czegoś ciężkiego lewą ręką czy szyją. Ale w zasadzie mogę już robić wszystko normalnie.”

- Tadej Pogačar

Słowa Pogačara pokazują, jak cienka jest granica między poważnym urazem a katastrofą. Złamania kręgów w odcinku szyjnym i piersiowym mogą w skrajnych przypadkach prowadzić do trwałego uszkodzenia rdzenia kręgowego, co w praktyce oznacza paraliż. Fakt, że zawodnik mógł wstać o własnych siłach i po kilku tygodniach wrócić do normalnej aktywności, świadczy o tym, że pomimo ogromu urazu rdzeń kręgowy pozostał nienaruszony.

Pogačar należy do ścisłej światowej czołówki kolarstwa szosowego i jest jednym z najbardziej utytułowanych kolarzy ostatnich lat. Powrót do rywalizacji po takim urazie będzie śledzony z ogromnym zainteresowaniem przez kibiców i środowisko kolarskie na całym świecie.

Artykuł opracowany przez redakcję Kadencja na podstawie faktów.

Tematy:Peleton

0 komentarzy

…

Bądź na bieżąco z peletonem

Najważniejsze newsy, testy i trasy raz w tygodniu. Zero spamu.