
Kolumbijczyk Dani Martínez z ekipy Red Bull-Bora-Hansgrohe wygrał w piątek czwarty etap CRO Race, triumfując w finałowym sprincie grupy pięciu zawodników. To pierwsze zwycięstwo kolarza od ponad dwóch lat - poprzedni sukces odniósł w lutym 2024 roku, gdy wygrał dwa etapy Volty ao Algarve. Długa przerwa bez wygranej dobiegła końca na trudnej, technicznej trasie prowadzącej do Rijeki.
Etap liczył 160 km i wiódł z Lualu do Rijeki na chorwackim wybrzeżu. Trasa była wymagająca - pełna pagórków, a jej kulminacyjnym punktem stał się podjazd na Učkę, jeden z najtrudniejszych odcinków tegorocznego wyścigu. Liczby mówią same za siebie: 10,3 km długości przy średnim nachyleniu 7,7%, z długimi fragmentami przekraczającymi 10%. Taki podjazd brutalnie weryfikuje ambicje ucieczkowych grup i potrafi w kilkanaście minut wywrócić układ sił do góry nogami.
Pierwsze 60 km etapu upłynęło pod znakiem nerwowej, chaotycznej jazdy. Ataki następowały jeden po drugim, ale żaden zawodnik ani żadna grupa nie zdołała zbudować trwałej przewagi. Dopiero po przekroczeniu granicy ostatnich 100 km, przed pierwszą punktowaną górą dnia, wykształciła się ucieczka. W jej skład weszli: Louis Vervaeke (Soudal-QuickStep), Lennard Kämna (Lidl-Trek), Gorka Sorarrain (Caja Rural-Seguros RGA), Julius Johansen (UAE Team Emirates-XRG), Samuel Boardman (Modern Adventure) i Mihael Štajnar (Pogi Team Gusto Ljubljana). Szóstka stopniowo budowała przewagę i u podnóża głównego podjazdu na Učkę wyprzedzała peleton o około dwie minuty. Vervaeke zdążył już jednak wypaść z czoła grupy.
Na Učce ucieczka rozpadła się. Kämna pojechał dalej sam, za nim próbował dotrzymać tempa Sorarrain. Gdy Niemiec z Lidl-Trek minął szczyt, peleton był zaledwie 50 sekund z tyłu - różnica przez chwilę wyglądała groźnie dla uciekinierów. Jednak z ponad 50 km do mety peleton nie przyspieszył agresywnie, a przewaga Kämny zaczęła ponownie rosnąć. Gdy zbliżyła się do 1 minuty i 50 sekund, z peletonu wystrzelili trzej zawodnicy: Domen Novak (UAE Team Emirates-XRG), Dani Martínez (Red Bull-Bora-Hansgrohe) i Vervaeke. Szybko dogonili przód wyścigu, a gdy dołączył do nich Aimé De Gendt (Pinarello-Q36.5), w ekipie Uno-X Mobility zapanował niepokój - lider klasyfikacji generalnej Tobias Svarre znalazł się pod realną presją.
Zagrożenie wyczuła też ekipa Bahrain Victorious, której zawodnik Antonio Tiberi zajmuje drugie miejsce w klasyfikacji generalnej. Bahrain Victorious przystąpił do pracy na czele peletonu, wspierany przez Caja Rural-Seguros RGA. Wspólna robota obu ekip przyniosła efekt - strata peletonu ustabilizowała się na poziomie jednej minuty, podczas gdy Kämna wciąż jechał 35 sekund przed czwórką pościgową. Przez dłuższy czas wyglądało na to, że peleton może zlikwidować całą przewagę, zanim uciekinierzy dotrą do mety.
Na 15 km przed metą pościgowa czwórka dogoniła i zostawiła za sobą Kämna. Mimo że coraz więcej ekip pomagało w pościgu, peleton zdołał zbliżyć się tylko na 30 sekund. Przez większość pozostałego dystansu droga prowadziła technicznym zjazdem, co skutecznie utrudniało peletonowi dalsze odrabianie strat. W tym momencie Martínez zdecydował się na atak - 6 km przed linią mety wyrwał do przodu. Novak na chwilę stracił kontakt z grupą, ale zdołał wrócić 1500 m przed metą. Finałowy sprint skomplikował jednak nieoczekiwany gość: Sam Maisonobe z Cofidis wyskoczył z peletonu w ostatnich 5 km, dogonił liderów i natychmiast otworzył sprint. Francuz zrobił z siebie jednak głównie rozgrzewkę dla rywali - Martínez minął linię mety z przewagą prawie dwóch długości roweru.
| Poz. | Zawodnik | Ekipa | Strata |
|---|---|---|---|
| 1 | Dani Martínez | Red Bull-Bora-Hansgrohe | - |
| 2 | Louis Vervaeke | Soudal-QuickStep | - |
| 3 | Domen Novak | UAE Team Emirates-XRG | - |
W klasyfikacji generalnej prowadzenie utrzymuje Tobias Svarre z Uno-X Mobility, który ukończył etap w gronie peletonu ze stratą 15 sekund do zwycięzców. Duńczyk ma teraz 4 sekundy przewagi nad drugim zawodnikiem w tabeli. Do końca CRO Race pozostają jeszcze dwa etapy, a różnice między liderami są na tyle małe, że każdy ruch może zdecydować o ostatecznym wyniku. Sytuacja Svarre'a jest stabilna, ale z pewnością nie komfortowa - kolejne etapy rozstrzygną, czy utrzyma koszulkę lidera aż do mety.
Zwycięstwo Martíneza ma dla niego szczególne znaczenie. Przerywa on ponad dwuletnią przerwę bez wygranej - od podwójnego sukcesu na Volcie ao Algarve w lutym 2024 roku żaden wyścig nie kończył się dla niego na najwyższym stopniu podium. Czwarty etap CRO Race udowodnił, że Kolumbijczyk nie stracił instynktu zwycięzcy: to on zdecydował się na atak 6 km przed metą, to on wytrwał w trudnym sprincie i to on jako pierwszy przekroczył linię, gdy Maisonobe niespodziewanie otworzył finiszowe starcie. W ekipie Red Bull-Bora-Hansgrohe, gdzie oczekiwania są stale wysokie, takie zwycięstwo to ważny sygnał.
Warto podkreślić, jak potoczyły się role poszczególnych drużyn w decydującej fazie etapu. Bahrain Victorious i Caja Rural-Seguros RGA ścigały z myślą o własnych interesach w klasyfikacji generalnej, a nie po to, żeby pomóc Martínezowi. Paradoksalnie jednak ich praca sprawiła, że peleton nie zdołał dogonić czwórki uciekinierów, a Kolumbijczyk mógł skupić się wyłącznie na finałowym starciu. W kolarstwie etapowym tak często właśnie wygląda droga do zwycięstwa - przez splot cudzych interesów i własną zimną krew w decydującym momencie.
CRO Race to chorwacki wyścig etapowy, który w ostatnich latach zyskuje na znaczeniu w kalendarzu UCI. Trasy przez chorwackie wybrzeże i wymagające podjazdy w głębi lądu przyciągają zawodników szukających sprawdzenia formy lub zdobycia punktów rankingowych przed końcem sezonu. Piątkowy etap pokazał, że rywalizacja jest zacięta, a o wynikach decydują szczegóły taktyczne i indywidualna odwaga. Dwa pozostałe etapy obiecują dalsze emocje, szczególnie w walce o końcowe zwycięstwo w klasyfikacji generalnej.
Artykuł opracowany przez redakcję Kadencja na podstawie faktów.
0 komentarzy
Bądź na bieżąco z peletonem
Najważniejsze newsy, testy i trasy raz w tygodniu. Zero spamu.












