
W niedzielę w Montrealu kobiety staną na starcie jazdy indywidualnej na czas podczas mistrzostw świata w kolarstwie szosowym. Dystans 39,2 km to rekord w historii tej konkurencji - nigdy wcześniej zawodniczki nie ścigały się na tak długim odcinku w ramach czempionatu. Co więcej, po raz dopiero trzeci od wprowadzenia czasówki do programu MŚ w 1994 roku kobiety przejadą ten sam dystans co mężczyźni.
Nierówność między płciami przez lata była w tej dyscyplinie bardzo wyraźna. Gdy w pierwszej edycji zwyciężyła Amerykanka Karen Brems-Kurreck, kobiety jechały 30 km, a więc o 10 km mniej niż mężczyźni - ówczesny triumfator wśród panów, Brytyjczyk Chris Boardman, pokonał trasę liczącą 40 km. Z czasem różnice bywały jeszcze bardziej rażące. Najbardziej skandalicznym przykładem był rok 2013 we Florencji, kiedy kobiety jechały aż o 35 km mniej niż mężczyźni. Tegoroczny dystans w Montrealu to wyraźny krok w stronę rzeczywistego wyrównania szans i sygnał, że organizatorzy traktują kobiecą rywalizację poważnie.
Trasa sama w sobie jest ciekawa i wcale niełatwa. Start prowadzi z góry, finisz pod górę, a łączna wysokość wzniesień wynosi 220 metrów. Mimo że nachylenia nie są ekstremalne, połączenie podjazdu na mecie z ciasnym zakrętami i płaskim, otwartym środkowym odcinkiem sprawia, że liczy się wszechstronność. Nie wystarczy być po prostu mocną zawodniczką - trzeba też umieć sprawnie wychodzić z zakrętów i utrzymać wysokie tempo na zróżnicowanym terenie. Takie warunki premiują zawodniczki, które świetnie radzą sobie zarówno na równi, jak i pod górę.
Właśnie taką wszechstronną zawodniczką jest Marlen Reusser ze Szwajcarii, aktualna mistrzyni świata w tej konkurencji. Tytuł zdobyła w Kigali podczas poprzednich mistrzostw i od tamtej pory nie zwolniła tempa. Jej styl jazdy opiera się na wyjątkowej wydolności, która pozwala jej osiągać doskonałe wyniki zarówno w górach, jak i w wyścigach z zegarem. Jest też solidną wspinaczką, co na trasie z podjazdowym finiszem stanowi dodatkowy atut. Spośród 41 zwycięstw odniesionych do tej pory aż 20 przypadło właśnie w jeździe indywidualnej na czas. W dorobku ma pięć tytułów mistrzyni Szwajcarii i cztery tytuły mistrzyni Europy w tej konkurencji, do których w ubiegłym roku dołożyła złoto mistrzostw świata.
Mimo tak imponującego CV Reusser nie jest jedyną faworytką. Źródło wskazuje na nią i Demi Vollering jako dwie główne kandydatki do złota, ale niedzielna rywalizacja pozostaje otwarta. Trasa w Montrealu, wymagająca zarówno mocnych nóg na podjeździe, jak i techniki w sekcjach z zakrętami, może faworyzować różne typy zawodniczek. Wyścig z zegarem rządzi się własnymi prawami - o wyniku decydują sekundy, a jeden błąd na ciasnym zakręcie potrafi kosztować medal.
Przez lata jazda indywidualna na czas kobiet na MŚ była traktowana jako dyscyplina drugiej kategorii - krótsze dystanse, skromniejsza widowiskowość. Tegoroczna trasa w Montrealu wyraźnie zmienia ten obraz. 39,2 km to poważna próba sił, porównywalna z tym, co w tej samej rywalizacji czeka mężczyzn. Kibice kolarstwa mogą spodziewać się jednego z najciekawszych starć całego weekendu mistrzostw świata.
Artykuł opracowany przez redakcję Kadencja na podstawie faktów.
0 komentarzy
Bądź na bieżąco z peletonem
Najważniejsze newsy, testy i trasy raz w tygodniu. Zero spamu.










