To wersja beta portalu. Intensywnie pracujemy nad pełną funkcjonalnością oraz zatowarowaniem sklepu najlepszymi produktami marek premium.
Planowany start pełnej wersji serwisu 1 września 2026.
Van der Poel wraca do Luksemburga. Wyścig, który przyniósł mu drugie miejsce w klasyfikacji generalnej i udany mundial w Zurychu, ma znów go przygotować do walki o tęczową koszulkę
Zdjęcie ilustracyjne · Pexels

Van der Poel wraca do Luksemburga. Wyścig, który przyniósł mu drugie miejsce w klasyfikacji generalnej i udany mundial w Zurychu, ma znów go przygotować do walki o tęczową koszulkę

K
Redakcja Kadencja
16 września 2026 2 min czytania

Mathieu van der Poel po raz pierwszy od zakończenia Tour de France siada na rower wyścigowy. Holender wybrał Tour de Luksemburg jako główny blok przygotowawczy do mistrzostw świata, które odbędą się w Kanadzie. To nieoczywisty wybór, ale mający swoje uzasadnienie w historii.

Drogi do Montrealu jest wiele. Część zawodników wybrała Vueltę a España, inni wystartowali w Grand Prix Montréal i Québec, a kolejna grupa skończyła sezon Grand Tour na Wyspach Brytyjskich, biorąc udział w Tour of Britain - zarówno w edycji męskiej, jak i kobiecej. Na tym tle pięciodniowy Tour de Luksemburg wypada skromnie: wyścig rangi ProSeries, rozgrywany w jednym z najmniejszych państw Europy, nie uchodzi za imprezę pierwszego planu.

Mimo to Van der Poel już raz sięgnął po ten wyścig jako narzędzie budowania formy. W 2023 roku, tydzień przed mistrzostwami świata w Zurychu, wygrał etap otwarcia, kilka razy był bliski kolejnych zwycięstw i ostatecznie zajął drugie miejsce w klasyfikacji generalnej. Tydzień później zdobył w Zurychu brązowy medal. Mistrzostwo świata, które zdobył w tamtym roku, pieczętowało wyjątkowy sezon Holendra i dało mu tęczową koszulkę, którą nosił jako aktualny czempion.

Mam dobre wspomnienia z Tour de Luksemburg sprzed dwóch lat. Wygrałem etap, byłem bliski kolejnych zwycięstw i zająłem drugie miejsce w klasyfikacji generalnej. Co ważniejsze, miałem potem udane mistrzostwa świata w Zurychu, co pokazało, że ten wyścig był dla mnie świetnym przygotowaniem.

- Mathieu van der Poel

Te słowa wypowiedział przed startem pierwszego etapu - pagórkowatego odcinka liczącego 157,5 km. Tym razem kontekst jest niemal identyczny: Holender jedzie do Luksemburga, żeby odbudować rytm startowy po przerwie, a kilkanaście dni później stanie na linii startu w Kanadzie w roli jednego z głównych faworytów do złotego medalu.

Ostatni raz Van der Poel ścigał się na szosie na finałowym etapie Tour de France, gdy wjechał triumfalnie na Champs-Élysées w Paryżu. Od tamtej chwili nie startował w żadnym wyścigu drogowym, więc Tour de Luksemburg będzie dla niego pierwszym sprawdzianem nóg po dłuższej przerwie.

Wyścig przyciąga też inne znane nazwiska. W peletonie jedzie między innymi Mattias Skjelmose, który rok temu zajął czwarte miejsce w mistrzostwach świata w Kigali. Duńczyk to kolejny zawodnik, dla którego luksemburskie trasy mają służyć jako ostatni szlif przed walką o tęczową koszulkę.

Mistrzostwa świata na drogach Kanady zbliżają się wielkimi krokami, a ich faworytów można szukać w kilku różnych miejscach na mapie wyścigowej Europy i Ameryki Północnej. Van der Poel postawił na sprawdzony przepis: pięć dni w rytmie startowym, etap do wygrania i dobra pamięć mięśniowa jako paliwo na najważniejszy wyścig sezonu.

Artykuł opracowany przez redakcję Kadencja na podstawie faktów.

Tematy:Peleton

0 komentarzy

Bądź na bieżąco z peletonem

Najważniejsze newsy, testy i trasy raz w tygodniu. Zero spamu.