
Demi Vollering wywalczyła tytuł mistrzyni świata w kolarstwie szosowym kobiet na mistrzostwach świata UCI. Holenderka pokonała w bezpośrednim finiszowym pojedynku Kasię Niewiadową-Phinney, choć przez większą część ostatniego okrążenia to ona musiała ciągnąć tempo dla rywalki na czele wyścigu.
Decydujące zdarzenia rozegrały się już na długo przed metą. Vollering podjęła ryzykowną próbę ucieczki z 38 km do końca, jadąc samotnie przez długi czas. Przez pewien moment wydawało się, że Holenderka dojedzie do linii mety jako jedyna i sięgnie po mistrzowski tytuł długodystansowym atakiem. Jednak Kasia Niewiadoma-Phinney razem z Elisą Longo Borghini (Włochy) nie odpuściły i dobiły do uciekinierki na 15 km przed metą.
Po połączeniu grupy walka trwała dalej. Longo Borghini spróbowała własnej solowej ucieczki, lecz Vollering pokazała charakter: wróciła na czoło stawki, pracowała wytrwale, by dogonić Włoszkę, a następnie ją odsadziła na ostatnim podjeździe Camillien-Houde. W ten sposób z walki o złoto pozostały tylko dwie zawodniczki - Vollering i Niewiadoma-Phinney.
Na ostatnim okrążeniu Polka konsekwentnie oszczędzała siły, zmuszając Holenderkę do wykonywania większości pracy na czele. Taktyka była czytelna: Niewiadoma-Phinney chciała zachować świeże nogi na finisz lub spróbować odskoczyć na jednym z krótkich, stromych podjazdów, które znajdowały się na trasie. I faktycznie - na jednym z ostatnich takich wzniesień zaatakowała i wprawiła Vollering w widoczne kłopoty. Holenderka trzymała się jednak kurczowo koła Polki i nie dała się zgubić.
Za czołową dwójką cisnęły Longo Borghini oraz Marlen Reusser ze Szwajcarii, lecz nie miały już szans na złoto. Wszystko wskazywało, że tytuł trafi do jednej z dwóch najlepszych zawodniczek Tour de France Femmes - obydwie należały bowiem do ścisłej czołówki tego prestiżowego wyścigu etapowego.
Na prostej finiszowej Niewiadoma-Phinney ruszyła pierwsza - około 200 metrów przed metą. Vollering odpowiedziała jednak mocnym sprintem i nie zwalniała tempa. Polka wyczerpała siły tuż przed linią mety, a Holenderka przejechała przez nią jako pierwsza, sięgając po upragniony tytuł mistrzyni świata.
Po wyścigu wzruszona Vollering nie kryła emocji i podkreśliła, jak wielką rolę w jej sukcesie odegrały koleżanki z drużyny. Poświęciły własne szanse na medal, by przez cały wyścig pracować wyłącznie na jej zwycięstwo - od prowadzenia peletonu na pierwszych kilometrach aż po finałowe rozprowadzenie.
„Chyba nadal nie mogę w to uwierzyć. Ciężko pracowałam na ten cel i trzeba naprawdę odwagi, żeby w to wierzyć całym sercem - razem z drużyną złożoną z tak silnych dziewczyn, które wszystkie poświęcają się dla ciebie.”
- Demi Vollering
Vollering wyraziła szczególną wdzięczność wobec Puck Pieterse, która przeprowadziła ją do finiszu doskonałym rozprowadzeniem, dającym Holenderce najlepszą możliwą pozycję do ostatecznego sprintu. To właśnie ta praca drużynowa - przez cały dystans, od pierwszego do ostatniego kilometra - okazała się kluczem do złotego medalu.
„Chcę powiedzieć, że może one też miały swoje szanse, a jednak wszystkie jechały tylko dla mnie - to wiele wymagać od kogokolwiek. Ale jestem z nich wszystkich taka dumna. Jechały cały wyścig. Wzięłyśmy sprawę w swoje ręce, jechały na czele przez cały dystans, a potem Puck zrobiła niesamowite rozprowadzenie i ja... po prostu nie mogłam nie dowieźć tej roboty.”
- Demi Vollering
Dla Vollering to pierwszy tytuł mistrzyni świata w wyścigu ze startu wspólnego kobiet elity. Srebro przypadło Niewiadowej-Phinney, która mimo porażki zaprezentowała wybitną taktykę i nieustępliwość - jej atak na jednym z końcowych wzniesień przez chwilę realnie zagrażał holenderskiej mistrzyni. Brąz zdobyła Longo Borghini.
| Poz. | Zawodnik | Kraj |
|---|---|---|
| 1 | Demi Vollering | Holandia |
| 2 | Kasia Niewiadoma-Phinney | Polska |
| 3 | Elisa Longo Borghini | Włochy |
Artykuł opracowany przez redakcję Kadencja na podstawie faktów.
0 komentarzy
Bądź na bieżąco z peletonem
Najważniejsze newsy, testy i trasy raz w tygodniu. Zero spamu.










