
Felicity Wilson-Haffenden z Australii wygrała w poniedziałek jazdę indywidualną na czas kobiet do lat 23 na mistrzostwach świata w Montrealu. Australijka przejechała trasę liczącą 20,3 km ze średnią prędkością 44 km/h i uzyskała jedyny wynik poniżej 28 minut - 27:40. To powrót do tęczowej koszulki dla zawodniczki, która wcześniej sięgnęła już po tytuł mistrzyni świata w kategorii juniorek.
Wilson-Haffenden weszła na trasę jako znana postać w kolarstwie czasowym - jest aktualną mistrzynią Australii w jeździe na czas wśród elity, a teraz dołożyła do tego tytuł najlepszej zawodniczki do lat 23 na świecie. Na 20,3-kilometrowej pętli w Montrealu pokazała, że potrafi wzorcowo zarządzać wysiłkiem. Australijka pojechała tzw. negatywnym splitem, czyli drugą połowę trasy szybciej niż pierwszą - to technika wymagająca doskonałej kontroli tempa i odwagi, by nie wychodzić za mocno na start.
Na pierwszym punkcie kontrolnym Wilson-Haffenden zajmowała drugie miejsce, ale już przy drugim punkcie odskoczyła od rywalek i przejęła prowadzenie. Przez niemal godzinę na gorącym fotelu siedziała Nienke Vinke z Holandii, która jako wcześniejsza liderka miała czas 28:09. Australijka pokonała ją o 28 sekund - wyraźna i zasłużona przewaga.
Brązowy medal zdobyła Belgijka Luca Vierstraete z czasem 28:25. Na miejscu kibice gospodarzy nie mieli powodów do świętowania - najlepsza z Kanadyjek, Ava Holmgren, zajęła szóste miejsce z wynikiem 28:42.
| Poz. | Zawodniczka | Kraj | Czas |
|---|---|---|---|
| 1 | Felicity Wilson-Haffenden | Australia | 27:40 |
| 2 | Nienke Vinke | Holandia | 28:09 |
| 3 | Luca Vierstraete | Belgia | 28:25 |
| 6 | Ava Holmgren | Kanada | 28:42 |
Po przekroczeniu linii mety Wilson-Haffenden opowiedziała o tym, jak wyglądał finał wyścigu od środka - i nie było w tej opowieści mowy o bezwysiłkowym triumfie.
„Dojechałam do nawrotu, uderzyłam w czołowy wiatr i pomyślałam sobie: «O, a do mety jeszcze daleko». Wiedziałam, że na tym ostatnim podjeździe muszę walczyć z całych sił. To jest naprawdę długi odcinek." - Felicity Wilson-Haffenden”
„Z dołu widać metę, ale wciąż minuta do niej. Nogi jechały, ale to siła woli mnie tam doprowadziła. Na końcu trochę się posypałam, ale to nie jest nic nowego - po prostu muszę ufać, że soigneurs będą przy mnie. Jestem dzisiaj taka szczęśliwa." - Felicity Wilson-Haffenden”
Słowa zawodniczki pokazują, jak trudna fizycznie była to jazda mimo wysokiej średniej prędkości. Tempo 44 km/h na ponad 20 kilometrach, z nawrotami i wiatrem na finiszu, wymaga nie tylko siły nóg, ale i odporności psychicznej. Wilson-Haffenden miała obie te cechy i udowodniła to, jako jedyna wyjeżdżając poniżej 28 minut.
Dla Australii to kolejny tytuł mistrzowski w kolarstwie - i dowód, że Wilson-Haffenden buduje karierę, która coraz śmielej zmierza ku startom w kategorii elity na najwyższym poziomie.
Artykuł opracowany przez redakcję Kadencja na podstawie faktów.
0 komentarzy
Bądź na bieżąco z peletonem
Najważniejsze newsy, testy i trasy raz w tygodniu. Zero spamu.








