
Remco Evenepoel jedzie w sobotę na Il Lombardia po więcej niż tylko kolejny triumf. Dla Belga to wyścig z osobistą historią - przed sześciu laty zakończył tu swój start dramatycznym upadkiem. Teraz, startując jako jeden z głównych faworytów, twierdzi, że zwycięstwo uczyniłoby sezon 2026 najlepszym w jego karierze.
Na piątkowej konferencji prasowej Evenepoel sam poruszył temat tamtego wypadku z 2020 roku. Wtedy, na stromym zjeździe z Colmy di Sormano, wyleciał przez balustradę mostu i runął do wąwozu. Doznał złamania miednicy i stłuczenia płuca. Do finiszu w Como nigdy nie dotarł.
„Z powodu przeszłości ten wyścig zawsze będzie dla mnie wyjątkowy. Podczas rekonesansu minąłem szpital, w którym byłem leczony sześć lat temu. Ale nic z tego nie zaprząta mi głowy. Zwycięstwo mogłoby sprawić, że wszystko poczułoby się zupełnie inaczej - wtedy można by zamknąć tę historię i odłożyć książkę. Ale to mnie nie sparaliżuje na finiszu.”
- Remco Evenepoel (za Sporza)
Zawodnik Red Bull-Bora-Hansgrohe przyznał jednocześnie, że piątkowy rekonesans przyniósł mu coś nowego. Po raz pierwszy sprawdził podjazd na Civiglio, który w tym roku wieńczy trasę przed Como. W 2020 roku wypadek sprawił, że Evenepoel nigdy nie pokonał go w wyścigu - nie było mu dane nawet tam dotrzeć. Tym razem mógł spokojnie przejechać ten fragment trasy i ocenić go bez presji rywalizacji.
Kolarz podkreślił też, że wspomnienia z tamtego dnia nie będą mu ciążyć w trakcie rywalizacji, tym bardziej że Colma di Sormano nie znalazła się w tegorocznej trasie. Oznacza to, że nie będzie musiał przejeżdżać przez dokładnie to samo miejsce, w którym doszło do wypadku. Brak tego podjazdu w programie sprawia, że wyścig może toczyć się bez bezpośredniego zderzenia z najczarniejszym punktem tej drogi.
Il Lombardia 2026 liczy 239 kilometrów i oferuje nieco poniżej 5000 metrów przewyższenia. Evenepoel uważa, że taki profil odpowiada jego możliwościom i wpisuje się w jego atuty jako zawodnika. Belgijski kolarz jest w tej chwili w pełni pewny siebie - zaznaczył wyraźnie, że mistrzostwa świata były tylko migawką, jednym z wielu momentów sezonu, a teraz wróciła mu pełna forma i wiara we własne siły.
Pole startowe pozbawione jest Tadeja Pogačara - wielokrotnego triumfatora Il Lombardia, który nie staje do wyścigu z powodu kontuzji. Nieobecność słoweńskiego dominatora otwiera drogę kilku zawodnikom walczącym o najwyższe miejsce na podium. Obok Evenepoela do grona faworytów zaliczają się Isaac del Toro z UAE Team Emirates-XRG, Paul Seixas z Decathlon CMA CGM oraz Giulio Ciccone z Lidl-Trek.
Il Lombardia - jeden z pięciu monumentów kolarstwa klasycznego - tradycyjnie zamyka sezon wyścigów jednodniowych. Dla Evenepoela triumf tu byłby pierwszym w tym prestiżowym wyścigu, a przy tym klamrą spinającą całą historię jego powrotu po tamtym upadku sprzed sześciu lat. Belg zapowiada jednak, że nie zamierza myśleć o przeszłości podczas wyścigu - liczy się wyłącznie jutrzejszy start, finisz i walka o zwycięstwo, które - jak sam mówi - mogłoby całą tę opowieść domknąć raz na zawsze.
Artykuł opracowany przez redakcję Kadencja na podstawie faktów.
0 komentarzy
Bądź na bieżąco z peletonem
Najważniejsze newsy, testy i trasy raz w tygodniu. Zero spamu.









