
Odmowa Tima Wellensa udziału w mistrzostwach świata w kolarstwie wywołała w Belgii burzę, która nie chce opaść. Oliwy do ognia dolał Philippe Gilbert - były mistrz świata i jedna z największych legend belgijskiego kolarstwa - który publicznie przyznał, że nie rozumie decyzji swojego rodaka i ocenił ją bardzo surowo.
Gilbert wypowiedział się w programie „Dans Le Peloton" na antenie walońskiej telewizji RTL. Nie owijał w bawełnę.
„Lubię Tima, ale tutaj w ogóle nie jestem po jego stronie - ani jeśli chodzi o jego stanowisko, ani o jego argumentację. Jest kompletnie oderwany od rzeczywistości.”
- Philippe Gilbert
Słowa te mają szczególną wagę, bo Gilbert wie, co znaczy reprezentować Belgię na mistrzostwach świata. W 2012 roku zdobył dla tego kraju tęczową koszulkę - jedno z najbardziej prestiżowych wyróżnień w kolarstwie szosowym. Kiedy taki zawodnik mówi o lojalności wobec ojczyzny, jego głos brzmi inaczej niż komentarz zwykłego obserwatora z zewnątrz. Gilbert wprost oskarżył Wellensa o brak lojalności wobec kraju.
Historia zaczęła się latem, kiedy Wellens poinformował selekcjonera belgijskiej kadry Serge'a Pauwelsa, że nie będzie dostępny na wyścig ze startu wspólnego podczas mistrzostw świata w Montrealu, zaplanowany na 27 września. Swą decyzję tłumaczył chorobą po Tour de France. W zamian za zgodę swojej grupy UAE Team Emirates-XRG na opuszczenie Renewi Tour zobowiązał się, że nie jedzie na mundial i startuje w innych wyścigach dla ekipy - w tym w dzisiejszym GP de Wallonie.
Sprawa jednak nabrała rumieńców, gdy Wellens wcześniej w tym miesiącu wygrał klasyfikację generalną Tour of Britain. Zwycięstwo to rozwiało wszelkie wątpliwości co do jego formy i sprawiło, że jego absencja w Montrealu znów znalazła się pod lupą. Belgia dysponuje bowiem mocną obsadą: Remco Evenepoel i Wout van Aert to faworyzowani kandydaci do tęczowej koszulki, a w takim składzie każdy dodatkowy wartościowy pomocnik ma znaczenie taktyczne dla całej drużyny.
Wellens przyznał, że złapały go chwilowe wątpliwości, zwłaszcza gdy podobno sam Evenepoel namawiał go do zmiany decyzji. Mimo to kolarz nie wyraził prawdziwych żalów. Powiedział wprost:
„10 lat temu zrobiłbym wszystko, żeby znaleźć się w kadrze. Teraz jestem w innym miejscu w karierze i mam być może inne priorytety.”
- Tim Wellens
To właśnie ten komentarz wzbudził największe kontrowersje. Dla Gilberta i wielu belgijskich kibiców brzmi jak przyznanie, że dla Wellensa zobowiązania wobec zawodowej grupy górują nad reprezentowaniem kraju na jednej z najważniejszych imprez w całym kolarskim kalendarzu.
Warto zauważyć, że Wellens dotrzymał słowa danego swojemu pracodawcy - umowa z UAE Team Emirates-XRG zobowiązywała go do konkretnych startów, a mistrzostwa świata znalazły się poza tym planem. Z czysto formalnego punktu widzenia kolarz po prostu honoruje wcześniejsze ustalenia. Problem w tym, że dla Gilberta i sporej części belgijskiej opinii publicznej taka kalkulacja jest po prostu nie do przyjęcia, gdy stawką jest obrona barw narodowych.
Debata wokół tej sprawy ujawnia szerszy dylemat we współczesnym kolarstwie zawodowym: zawodnicy mają coraz więcej do powiedzenia przy planowaniu własnych kalendarzy, a ekipy zawodowe oczekują pełnej dyspozycyjności w zamian za kontrakty i warunki ustalone przed sezonem. Napięcie między obowiązkami wobec pracodawcy a powołaniem do kadry narodowej nie jest w peletonie niczym nowym, lecz przypadek Wellensa pokazuje, jak bardzo taki konflikt potrafi rozpalić emocje - szczególnie gdy głos zabierają legendy w rodzaju Gilberta.
Artykuł opracowany przez redakcję Kadencja na podstawie faktów.
0 komentarzy
Bądź na bieżąco z peletonem
Najważniejsze newsy, testy i trasy raz w tygodniu. Zero spamu.











