
Nairo Quintana pożegna się z profesjonalnym kolarstwem w sobotę na Giro dell'Emilia - tym samym wyścigu, w którym 14 lat temu odniósł jedno z pierwszych wielkich zwycięstw w karierze. Movistar oficjalnie potwierdził udział Kolumbijczyka w tej włoskiej klasyce i jednocześnie ogłosił, że będzie to jego ostatni start w zawodowym peletonie po 16 latach kariery.
Giro dell'Emilia to wyścig jednodniowy, którego finał rozgrywa się na słynnym podjeździe na San Luca - bardzo stromym wzniesieniu prowadzącym do bazyliki górującej nad Bolonią. Właśnie tam w 2012 roku Quintana dojechał solo na szczyt jako zwycięzca, zostawiając za sobą Fredrika Kessiakoffa i Franca Pellizottiego - dwóch zawodowców, którzy od dawna zakończyli kariery (Kessiakoff w 2014 roku, Pellizotti w 2018). Kolumbijczyk miał wówczas 24 lata i był w swoim pierwszym sezonie w barwach ekipy Movistar. Tamto zwycięstwo było jednym z pierwszych sukcesów w barwach hiszpańskiej drużyny i zapowiadało wielką karierę, która miała się przed nim otworzyć.
Przed przejściem do Movistar Quintana przez dwa sezony startował w małej kolumbijskiej drużynie Colombia es Pasión. Właśnie tam w 2011 roku zdobył tytuł Króla Gór na Volta a Catalunya - wynik, który zwrócił na niego uwagę europejskich ekip. Po przejściu do Movistar i triumfie na Giro dell'Emilia jego kariera nabrała tempa: wygrał Giro d'Italia w 2014 roku oraz Vueltę a España w 2016 roku. Na Tour de France przez lata był jednym z głównych rywali dominującej wówczas ekipy Team Sky, stając na czele opozycji wobec ich przewagi w klasyfikacji generalnej.
Przez część kariery Quintana tworzył w Movistar słynny „trójząb" liderów - razem z Alejandro Valverdem i Mikelem Landą. Ta trójka kolarzy zdolnych do walki o najwyższe miejsca w wielkich tourach stanowiła rzadkość w ówczesnym peletonie i była znakiem rozpoznawczym hiszpańskiej ekipy przez wiele sezonów. Sam Landa jest zresztą zgłoszony do sobotniej edycji wyścigu, tym razem w barwach Soudal-QuickStep.
Wcześniej pojawiały się plotki, że Kolumbijczyk zakończy karierę na mistrzostwach świata w Kanadzie, jednak Movistar rozwiał te spekulacje, potwierdzając pożegnanie na włoskiej szosie. W mediach społecznościowych klub określił sobotni wyścig mianem „ostatniego tańca" Quintany i ogłosił skład ekipy, która będzie mu towarzyszyć przy pożegnaniu. Obok niego wystartują: Roger Adrià, Jorge Arcas, Pelayo Sánchez, Juan Pedro López, Michel Hessman oraz rodak Einer Rubio.
Zamknięcie kariery właśnie na Giro dell'Emilia ma wymiar wyraźnie symboliczny. Quintana wraca do miejsca, w którym jako młody zawodnik po raz pierwszy dał o sobie znać na europejskich szosach, zamykając tym samym krąg, który otworzył 14 lat temu. Movistar dobrze to rozumie - stąd emocjonalny ton komunikatu klubu i nawiązanie do początków współpracy z Kolumbijczykiem. Wybór tego wyścigu jako miejsca pożegnania sprawia, że cała historia nabiera wyraźnej spójności: zaczął od San Luca, na San Luca skończy.
W sobotniej stawce Quintana stanie naprzeciw czołowych kolarzy świata. Do wyścigu przystąpi Brandon McNulty z UAE Team Emirates - świeżo upieczony mistrz świata, który po raz pierwszy założy tęczową koszulkę w zawodach. Groźnym kandydatem do wysokiego miejsca jest też Tom Pidcock z ekipy Pinarello-Q36.5, który zajmował drugie miejsce zarówno w edycji 2024, jak i 2025 roku. Na liście startowej widnieje również wspomniany już Mikel Landa z Soudal-QuickStep - były kolega Quintany z Movistar i jeden z członków pamiętnego „trójzębu".
Warto zauważyć, że rywalami Quintany w jego pierwszym triumfie na Giro dell'Emilia byli zawodowcy, którzy zdążyli już dawno odwiesić rower na kołek. Dziś Kolumbijczyk sam dołącza do grona tych, którzy zakończyli zawodową karierę - i robi to we własnym stylu, wracając do miejsca, które go ukształtowało. Dla kibiców kolarstwa, którzy śledzili go przez całą drogę od Colombia es Pasión po szczyty wielkich tourów, sobotni wyścig będzie okazją do symbolicznego pożegnania jednego z najbardziej charakterystycznych górskich kolarzy swojego pokolenia.
Dla samego Quintany sobota będzie dniem, gdy po raz ostatni przywdzieje koszulkę Movistaru i zmierzy się z podejściem na San Luca - tym samym, na którym zaczął pisać swoją legendę. Trudno o bardziej wymowne zakończenie szesnastu lat zawodowej jazdy na rowerze.
Artykuł opracowany przez redakcję Kadencja na podstawie faktów.
0 komentarzy
Bądź na bieżąco z peletonem
Najważniejsze newsy, testy i trasy raz w tygodniu. Zero spamu.








