To wersja beta portalu. Intensywnie pracujemy nad pełną funkcjonalnością oraz zatowarowaniem sklepu najlepszymi produktami marek premium.
Planowany start pełnej wersji serwisu 1 września 2026.
Kooij po raz drugi triumfuje w Münsterland Giro po chaotycznym finiszu
Zdjęcie ilustracyjne · Pexels

Kooij po raz drugi triumfuje w Münsterland Giro po chaotycznym finiszu

K
Redakcja Kadencja
3 października 2026 5 min czytania

Olav Kooij z ekipy Decathlon CMA CGM wygrał Sparkassen Münsterland Giro, pokonując w szalonym finiszu Jordiego Meusa (Red Bull-Bora-Hansgrohe) i Fritsa Biesterbosa (Picnic PostNL). To drugi triumf 24-letniego Holendra w tej imprezie - tym razem osiągnięty w okolicznościach, które niejednemu kolarzu odebrałyby zimną krew.

Münsterland Giro to klasyk późnego sezonu rozgrywany w Niemczech, z tradycyjną metą przed zamkiem w Münsterze. Wyścig skierowany jest przede wszystkim do sprinterów, choć trasa celowo utrudnia im życie - przez kilkadziesiąt kilometrów prowadzi pagórkowatym terenem z krótkimi, stromymi podjazdami, które mogą rozbić peleton i wyeliminować czystych finiszystów. To właśnie ta charakterystyczna mieszanka klasycznej twardości z lotniskową finiszówką sprawia, że Münsterland Giro przyciąga co roku różnorodną stawkę zawodników.

W tym roku wyścig zaczął się w nowym miejscu. Po raz pierwszy peleton ruszył z Borken - po 196,6 kilometrach jazdy przez powiaty Borken i Coesfeld docierając do tradycyjnej mety przed zamkiem. Kluczowy odcinek przypadł na drugą połowę trasy: około 70 kilometrów pofałdowanego terenu przez Baumberge, z kilkoma ostrymi podejściami, które dawały szansę specjalistom od klasyków. Wśród tych trudniejszych miejsc znalazły się podjazdy pod Gaststätte „Zum Coesfelder Berg" oraz Daruper Berg. Po tym wymagającym fragmencie zostało już mniej więcej 50 płaskich kilometrów do Münsteru, gdzie peleton wjechał na znany finiszowy obwód o długości 4,3 km. Ten miejski okrążeniowy odcinek kolarze pokonali trzykrotnie, a każde kolejne okrążenie przykręcało śrubę - zarówno pod względem tempa, jak i nerwowości w stawce.

Ucieczkę od samego początku stworzyło sześciu kolarzy: Kelland O'Brien (Jayco Alula), Samuele Zoccarato (MBH Bank Ballan Telecom Fort), Ward Vanhoof (Flanders-Baloise), Samuel Leroux (TotalEnergies), Arno Wallenborn (Lotto-Kern Haus Outlet Montabaur) i Noe Ury (Foodmaker Gravelking). Prowadzili przez większą część dnia, w tym przez pagórkowaty środkowy sektor wyścigu. Ekipy Alpecin-Premier Tech i Soudal Quick-Step trzymały ucieczkę na krótkiej smyczy - przewaga nigdy nie przekroczyła dwóch minut.

Próby rozbicia peletonu na podjazdach podjęły Visma-Lease a Bike i Lidl-Trek, wywołując chwilowe zamieszanie, jednak stawka utrzymała się w całości. Pięcioosobowa reszta ucieczki wjechała na pierwsze z trzech finiszowych okrążeń z zaledwie dziesięciosekundową przewagą i została wchłonięta przez peleton sześć kilometrów przed metą. W ten sposób scena była przygotowana pod wielki sprinterski finał - i nikt nie zamierzał oddać pola bez walki.

Od tego momentu wyścig zmienił się w gorączkową walkę o pozycje. Żadna z ekip nie potrafiła zaprowadzić prawdziwego porządku na szerokich i krętych ulicach Münsteru. Visma-Lease a Bike, Lidl-Trek, Uno-X, a także Pinarello Q36.5 po kolei próbowały narzucić tempo, lecz bez trwałego efektu - gdy jedna ekipa wychodziła na czoło, natychmiast była wypierana przez kolejną. To właśnie ta niemożność zapanowania nad czołówką sprawiła, że ostatnie kilometry stały się sceną prawdziwego chaosu.

Decathlon CMA CGM ruszył na czoło na początku ostatniego okrążenia, a prowadził Daan Hoole, który niespodziewanie odjechał solo, stwarzając małą lukę i elektryzując całą stawkę. Ten manewr był jednocześnie próbą sił i elementem ustawiania Kooija w odpowiedniej pozycji do finałowego sprintu.

„Jechałem za jego kołem i pomyślałem: »och, musiałem wpuścić kilku gości«. Ale potem stwierdziłem: »może po prostu niech jedzie i zobaczymy, jak daleko dotrze«. Na tych szerokich drogach w ostatnich trzech kilometrach to jednak bardzo trudne. Myślę, że to była fajna próba.”

- Olav Kooij

Sprint rozegrał się w gorączkowej atmosferze. Mads Pedersen z Lidl-Trek wystrzelił jako pierwszy, starając się wyprowadzić do linii mety swojego kolegę Maxa Walscheida, dla którego był to ostatni wyścig - symboliczne pożegnanie w Dniu Jedności Niemiec. Plan się nie powiódł: Walscheid skończył na dwunastej pozycji, gdy czołówka dosłownie go zmiotła.

Decathlon CMA CGM miał jednak ostatnie słowo. Cees Bol na ostatnich stu metrach utrzymał wysokie tempo i dał Kooijowi idealne wyprowadzenie. Holender przedarł się przez rozklejający się peleton i wystrzelił do mety, zostawiając za sobą Meusa i Biesterbosa. Jak sam przyznał, w momencie gdy ruszył do sprintu, nie miał pewności, czy uda mu się utrzymać do linii.

Wyniki
Poz.ZawodnikEkipa
1Olav KooijDecathlon CMA CGM
2Jordi MeeusRed Bull-Bora-Hansgrohe
3Frits BiesterbosPicnic PostNL
12Max WalscheidLidl-Trek

„To zawsze wyścig z bardzo mocnym polem sprinterów, a na okrążeniach bardzo ciężko się utrzymać w grupie. Więc też dla nas to nie było łatwe, ale myślę, że zdołaliśmy zająć dobrą pozycję, a ekipa mi naprawdę dużo pomogła. Potem na ostatnich stu metrach Cees Bol wyszedł na czoło i utrzymał wysokie tempo. Miałem pozycję do odpalenia sprintu. Kiedy ruszyłem, po prostu miałem nadzieję, że wytrzymam.”

- Olav Kooij

Kooij podkreślił też szerszy wymiar tego zwycięstwa w kontekście całego sezonu. Wygrywanie pod koniec roku bywa trudniejsze niż na jego początku - zmęczenie kumuluje się przez miesiące, a motywacja bywa trudna do podtrzymania. Tymczasem Holender i jego ekipa wciąż jadą na wysokich obrotach.

„Po prostu wygrywać przez cały sezon - to zawsze bardzo miłe. Mamy nadzieję utrzymać impet w ostatnich wyścigach.”

- Olav Kooij

Münsterland Giro zamyka dla wielu ekip aktywną część europejskiego kalendarza - wygrana tutaj to cenny zastrzyk pewności siebie przed ostatnimi startami roku. Dla Kooija to potwierdzenie wysokiej formy i dobrze funkcjonującego pociągu sprinterskiego w Decathlon CMA CGM. Bol jako wystawiający i Hoole jako autor prowokacyjnego ataku na ostatnim okrążeniu - obaj wykonali swoją robotę perfekcyjnie, a ich praca sprawiła, że Kooij miał optymalne warunki do finiszowego strzału.

Wynik jest też ważny z perspektywy rywalizacji wśród europejskich sprinterów. Meeus kończy na drugim miejscu, co pokazuje, że Red Bull-Bora-Hansgrohe pozostaje groźną siłą w finiszach do końca sezonu. Biesterbosa z Picnic PostNL warto zapamiętać jako zawodnika, który coraz śmielej zaznacza swoją obecność w tego rodzaju wyścigach - trzecie miejsce w tak silnej stawce to z pewnością powód do zadowolenia.

Triumf Kooija w Münsterze to kolejny ważny rozdział w karierze młodego Holendra, który już po raz drugi wpisał się na listę zwycięzców tej imprezy i który najwyraźniej nie zamierza zwalniać tempa przed końcem sezonu. Ekipa Decathlon CMA CGM może być z siebie zadowolona - ten wynik to owoc zarówno świetnej pracy zbiorowej, jak i zimnej krwi lidera w najtrudniejszym momencie wyścigu.

Artykuł opracowany przez redakcję Kadencja na podstawie faktów.

Tematy:Wyścigi

0 komentarzy

…

Bądź na bieżąco z peletonem

Najważniejsze newsy, testy i trasy raz w tygodniu. Zero spamu.