
Wielka niespodzianka na Tour of Slovakia. Na 4. etapie pięcioosobowa ucieczka zdołała utrzymać przewagę nad peletonem i dotrzeć do mety, a triumfował w niej Erik Fetter z ekipy United Shipping. To jeden z tych wyników, których nikt się nie spodziewał.
Wszystko wskazywało na to, że czwarta odsłona słowackiego wyścigu zakończy się masowym finiszem. Trasa liczyła blisko 200 kilometrów i miała w większości płaski profil - idealne warunki dla sprinterów. W roli faworyta stawiano Paula Magniera z ekipy Soudal-QuickStep, który przed tym etapem miał na koncie dwa zwycięstwa etapowe w tym samym wyścigu. Francuz był gotowy na trzeci triumf.
Stało się jednak inaczej. Pięciu kolarzy uciekło z peletonu i zbudowało maksymalną przewagę czterech minut. Mimo że peleton dysponuje zwykle ogromną siłą zbiorową i potrafi zniwelować taką stratę, uciekinierom udało się utrzymać realne szanse na wygraną. Wjeżdżając na ostatnie pięć kilometrów, wciąż mieli nad główną stawką minutę przewagi - to wystarczyło, by rozegrać etap między sobą.
W ucieczce razem z Fetterem jechali: Anze Skok z ekipy Kolesarski Klub Novo Mesto, Max Nielsen z Lucky Sport, Filippo Agostinacchio z Biesse-Carrera-Premac oraz Kacper Maciejuk z Voster Team. Przez ponad 190 kilometrów ci pięciu kolarzy współpracowało, by utrzymać się przed peletonem. To wyjątkowo ciężka robota na tak długim etapie.
Na dwa kilometry przed metą Agostinacchio zdecydował się na samodzielny atak. Na chwilę wyrwał się z grupy uciekinierów i wyglądało na to, że jego odjazd może się powieść. Jednak na ostatnim kilometrze został dogoniony przez pozostałych uciekinierów. W tym momencie Fetter ruszył z koła Nielsena i błyskawicznie odjechał rywalom, finiszując z uniesionymi rękami.
Za nim linię mety przekroczył Magnier - ale dopiero na trzecim miejscu. Francuz wystrzelił z peletonu i po kolei mijał uciekinierów. Zdążył wyminąć trzech z nich, ale na Fettera nie miał już szans. Kiedy Magnier finiszował, Fetter stał już za barierkami z rękami w górze.
„Nie mogę w to uwierzyć. To był bardzo długi dzień - jechałem w ucieczce na najdłuższym etapie, 200 kilometrów, było nas pięciu, to było niesamowicie trudne, ale daliśmy radę i wygrałem, więc po prostu nie mogę uwierzyć.”
- Erik Fetter
Fetter i jego towarzysze udowodnili, że nawet na płaskiej trasie, na której statystyki przemawiają wyraźnie za sprinterami, uciekinierzy mogą wygrać. Wystarczy odpowiednia dyspozycja, dobra współpraca i odrobina szczęścia w końcówce. Na Tour of Slovakia wszystkie trzy elementy złożyły się w jeden z bardziej dramatycznych finiszów tej edycji wyścigu.
Artykuł opracowany przez redakcję Kadencja na podstawie faktów.
0 komentarzy
Bądź na bieżąco z peletonem
Najważniejsze newsy, testy i trasy raz w tygodniu. Zero spamu.









