
Wout van Aert nie podjął jeszcze decyzji, czy w tym sezonie zimowym wystąpi w cyklokrosie. Belgijski kolarz przyznaje, że „już czuje swędzenie", by wrócić do jazdy w błocie, ale jednocześnie podkreśla, że nie jest gotowy, by zobowiązać się do konkretnego kalendarza startów.
Spekulacje na temat zimowych planów van Aerta i Mathieu van der Poela to w Belgii niemal coroczny rytuał. Jak zauważył Thomas Franken na łamach „Het Nieuwsblad", zastanawianie się nad programem cyklokrosowym obu gwiazd stało się belgijskim sportem narodowym samym w sobie. W tym sezonie van der Poel nie daje swoim fanom zbyt wielkich nadziei na regularne starty w cyklokrosie, natomiast van Aert jest wyraźnie bardziej otwarty i pozostawia znacznie szersze pole do optymizmu.
Kluczowym czynnikiem, który może przyciągnąć van Aerta do cyklokrosu, są Mistrzostwa Świata zaplanowane w Belgii w styczniu. To pierwszy raz od sześciu lat, gdy mundial odbywa się w jego ojczystym kraju. Co więcej, będzie to pierwsza edycja od 2016 roku, na której dopuszczeni zostaną kibice - mistrzostwa w 2021 roku, ze względu na pandemię Covid-19, rozegrano bez publiczności. Perspektywa walki o tęczową koszulkę przed własną publicznością to argument trudny do zignorowania dla każdego kolarza tej klasy.
„Już czuję swędzenie. Ale dla mnie ważne jest, żeby poczekać wystarczająco długo i podjąć przemyślaną decyzję, bo sezon szosowy następuje bezpośrednio po sezonie cyklokrosowym, a mam wobec niego duże ambicje.”
- Wout van Aert
Van Aert wyjaśnił w rozmowie z DPG Media, dlaczego na razie wstrzymuje się z deklaracjami. Kolarz dopiero co zakończył intensywny program szosowy - jechał Vueltę a España, a następnie Mistrzostwa Świata w kolarstwie szosowym. To oznacza, że do specyficznego treningu cyklokrosowego przystąpił stosunkowo późno, podczas gdy sezon cyklokrosowy jest już w pełnym toku.
„Trenuję dopiero od tygodnia. Skupiam się wciąż na podstawach i nie robiłem jeszcze żadnej pracy specjalistycznej. Dajcie mi jeszcze trzy tygodnie, żebym zobaczył, jaka jest moja forma i ile treningu potrzebuję, zanim będę gotowy startować. Na razie nic nie jest pewne.”
- Wout van Aert
Ta ostrożność jest zrozumiała. Cyklokros to dyscyplina wymagająca specyficznej techniki i przygotowania fizycznego, które wyraźnie różnią się od kolarstwa szosowego. Starty w błocie bez odpowiedniej adaptacji po długim sezonie szosowym mogą zwiększać ryzyko kontuzji lub przeciążenia, a to z kolei mogłoby odbić się na formie w sezonie letnim. Van Aert wyraźnie zaznacza, że priorytetem pozostaje dla niego szosa - i właśnie przez ten pryzmat będzie oceniał, czy starty cyklokrosowe mają sens w jego ogólnym planie przygotowań.
Cyklokros i kolarstwo szosowe splatają się w kalendarzu w specyficzny sposób - sezon „crossowy" kończy się na przełomie stycznia i lutego, po czym zawodnicy niemal od razu muszą przestawić się na rywalizację na szosie. Dla kolarza z ambicjami na klasyki czy wyścigi etapowe każda decyzja o starcie zimą musi być dokładnie przemyślana, by nie zaburzać cyklu treningowego.
Przez najbliższe tygodnie van Aert będzie oceniał swoją formę i gotowość do rywalizacji w cyklokrosie. Jeśli odpowiedzi na te pytania okażą się pozytywne, a perspektywa mistrzostw na belgijskiej ziemi będzie wystarczająco kusząca, kibice mogą zobaczyć go w błocie jeszcze przed końcem roku. Na razie jednak, jak sam przyznaje, nic nie jest przesądzone.
Artykuł opracowany przez redakcję Kadencja na podstawie faktów.
0 komentarzy
Bądź na bieżąco z peletonem
Najważniejsze newsy, testy i trasy raz w tygodniu. Zero spamu.








